“Budujemy Dom, Dom” - Oglądacie?

Produkcja oferująca naprawdę poważną nagrodę spodziewała się, że widownia znudzona letnimi powtórkami z pewnością zasiądzie w sobotnie wieczory, aby oglądać rywalizację o tytułowy Dom.
Posiadłość bez wątpienia jest wspaniała (mam tylko pewne obawy związane z kosztami utrzymania takiego metrażu - ale to nie mój problem), jednak już sam dobór “Uczestników” i zasady niekoniecznie sprawiają, że “Dom marzeń” jest hitem ramówki.


Zerknęłam z ciekawości na media społecznościowe - Projekt Lady (który wystartował w podobnym czasie) ma 35 tysięcy fanów na Facebooku, a “Dom Marzeń” li i jedynie 4 tysiące. Nie znam jeszcze wyników oglądalności, ale podejrzewam, że nie są spektakularne.

Sama budowa domu to nic ciekawego. W każdym odcinku mamy przegląd lokowania marek, które są jednocześnie sponsorami. Raz Panowie wybierają kolor bramy, innym razem oglądamy zakup wełny, czy też waty… - taki tam product placement ze szczegółowym opisem niesamowitych właściwości produktów budowlanych. W wolnej chwili gazetka - z mocnym najazdem kamery na tytuł ;)

Pan architekt podsuwa próbki, aby ostatecznie grupa zgodziła się na jego sugestie.
Pary przez tydzień kopią, tną, murują i układają kable. Niektórzy są zmuszeni do gotowania obiadów - i to jest zdecydowanie ciekawsze ;)
Aby odrobinę ożywić atmosferę produkcja wymyśla rozrywki - a to wyjazd do SPA (oczywiście reklama), a to mecz z udziałem Radka Majdana…
Ogólnie pierwsze 30 minut śmiało można przewinąć.

Skupmy się na eliminacjach - bo to jedyny fragment programu, który wywołuje  emocje.
Pary - podobnie jak w innych reality show głosują na “najsłabsze ogniwo”, a że każdy ma chrapkę na drogi budynek powstają grupki “zaprzyjaźnionych”. Już dawno przestała się liczyć praca, czy pomoc w budowie - najważniejsze są zakulisowe rozmowy i intrygi.
Prym wiodą dwa małżeństwa, które w pierwszych odcinkach zawarły pakt o nieagresji i wciągają do swojej Kliki nowych ;)

Dom marzeń to nie Survivor, chociaż sposób działania jest podobny. Obietnica przypieczętowana uściskiem dłoni ma dać szansę na dotarcie do finału. Na razie jest przewidywalnie, jednak mam nadzieję, że w najbliższych odcinkach powstanie rozłam i “Elita” poczuje oddech konkurencji na plecach ;)
Najciekawsze jest to, że biedni ludzie zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że będą podglądani i podsłuchiwani całodobowo. Ich zapewnienia o sympatii do innych w połączeniu z nagraniem zza węgła, na którym plują jadem i obrażają uczestników z pewnością nie przysporzy im fanów (program się skończy, a niesmak pozostanie ;)

Dom marzeń nie jest wybitną rozrywką, jednak spełnia wymogi “sezonu ogórkowego”. Szkoda, że nie mamy szans lepiej poznać uczestników - zamiast kolejnej wizyty w Obi, czy u Producenta wylewek TVN powinien skupić się na relacjach w grupie i pokazać więcej prywatnych sytuacji z życia budowlańców.
Ja w ogóle nie mam faworytów i nikomu nie kibicuję - niektórych nawet nie kojarzę - ot młodsza, lub starsza para przewija się w tle.
Czym Ci ludzie zajmują się prywatnie? Jakie mają pasje? Komu naprawdę należy się Dom? -w większości przypadków naprawdę nie mam pojęcia.

Ogólnie przyznam 2 bobry.

Ps.
Już za tydzień kłopotliwe nominacje. Para, która miała odpaść - po raz kolejny zdobyła immunitet, więc reszta musi wybrać spośród siebie.