Zupełnie się nie zdziwię, jeśli po pierwszym odcinku powiecie “pas” i “To nie dla mnie”. Sama do przygody z “Domem” podchodziłam dwukrotnie, a i tak w trakcie oglądania nastąpiła przerwa ;)

Z perspektywy czasu i dwóch sezonów (okazuje się, że oryginalnie był jeden, tylko Netflix sobie podzielił) uważam, że serial warto zobaczyć. Trzeba docenić scenariusz i zdecydowanie pochwalić grę aktorską ;)

Historia jest zamknięta. Platforma nie zamierza jednak zabijać swojej kury od złotych jajek, bowiem inwestycja w kolejne odcinki na pewno się zwróci. Zamówiono więc trzecią odsłonę.
O powrotach, planach i terminach innym razem.
Słów kilka poniżej. Spoilery będą bardzo niewielkie, bowiem liczę na to, że ktoś z Was się skusi i zerknie.

Grupa wyjętych spod prawa i on - Profesor. Głowa, szyja i mózg całej operacji.
Szkolenia, instrukcje, przewidywania wszelkich ruchów policji. I już w premierze dostajemy zarys sytuacji: Napad na mennicę państwową.
To nie do końca jest kradzież. Przeciętny obywatel nie odczuje braku gotówki w portfelu, czy strat na koncie. “To tylko papier” - jak później powie główny bohater. Papier, tusz, maszyny, kilku pracowników i miliony Euro pakowane w plastikowe torby.

Oczywiście na planie idealnym pojawi się sporo rys. A ja więcej nie powiem.

Doceniam montaż i muzykę. Sam pomysł również jest ciekawy, chociaż ilość głupotek, samoozdrowień i innych “przypadków” może powodować niekontrolowane prychnięcia widza ;)

Aktorsko… Petarda. Alvaro Morte, Pedro Alonso… W zasadzie każdy zasługuje na wyróżnienie, więc nie ma co się rozpisywać.

Jeśli lubicie sensację,  świetne zwroty akcji, a przy okazji nie macie wygórowanych oczekiwań i liczycie na dobrą rozrywkę - Dom z papieru - sprawdzi na medal.
Język, a w zasadzie cały hiszpański temperament jest wisienką na torcie ;)

Płakałam na finale, więc pewnikiem zawyżam ocenę.
3,99 bobra.
A rysunkowo wpychają się 4.