Kiedyś uwielbiałam Downton Abbey i z niecierpliwością wyczekiwałam na każdy odcinek. Sławetne “Papa” w wykonaniu córek Crawley zrobiło w mojej rodzinie furorę.
Wyższe sfery i służba - wszystko idealnie wymieszane… Do czasu.

Pora na podsumowanie szóstego, ostatniego sezonu. Dosłownie w kilku słowach, bo przecież czeka nas jeszcze odcinek świąteczny.

Lady Marry szczęśliwie wyszła za mąż.

Po raz kolejny uważam, że jej nowy absztyfikant - kierowca wyścigowy jest mocno NIJAKI.
Kiedy po latach zapytacie mnie z kim była główna bohaterka powiem: z Matthew. Był kierowca, człowiek, który pomagał jej ze świniami, był jakiś przelotny romans w hotelu. Nikogo więcej nie zapamiętałam.
Wątek poszukiwań nowej miłości nudził od kilku sezonów. W pewnej chwili chciałam nawet, aby Marry była z Tomem.
Wyszło jak wyszło. Nie zanotowałam wielkiej miłości i romantycznych uniesień. Szkoda.

Tom to osobna historia. Kiedyś służba, później członek rodziny, ostatecznie JEDYNA rozsądna osoba w Downton Abbey. Taki Wujek dobra rada :)

Lady Edith i jej męki.
Już witała się z gąską, którą był nowy ‘Milord’. Dzięki małżeństwu z kimś tak wysoko postawionym mogła w końcu przebić się w wyższe sfery.
Wredna siostra, która wyjawiła tajemnicę o Marigold pokrzyżowała jej plany.
Aczkolwiek mam już dość wałkowania tematu córeczki Edith i ukrywaniu dzieciaka po kątach. Rozumiem, że nieślubne dziecko w takich sferach to nie jest powód do dumy. Ale ileż można?

Na plus szóstego sezonu wysuwa się małżeństwo Pana Carsona i Pani Hughes.
Ileż tam poprawności, i manier…
Nawet kucharka interweniowała w sprawie łóżkowej, a “młody” żonkoś dostał nauczkę w sprawach kulinarnych.

Lubię Daisy, cieszę się więc, że dziewczę się uczy. Cały czas żal mi Thomasa, chociaż po tylu świństwach jakie wyrządził - wiem, że nie powinnam. W szóstej odsłonie wyglądał jak zbity pies bez cienia przyjaciół, czy rodziny.
Tak czy siak - lokaj musi odejść i na nic zdała się jego próba samobójcza.

Obstawiam, że finałowy odcinek skupi się na Lady Edith, Anna urodzi, Lady Marry będzie spodziewać się dziecka, a Pani Patmore rozwinie swój biznes hotelarski.

Czekam na sporą dawkę wzruszeń. Jednak chyba nie ma szans na przebicie cudownych zaręczyn Matthew i Marry…

Co do oceny całego sezonu to niestety mimo całej sympatii do Downton Abbey muszę być sprawiedliwa.
2,5 bobra.
I trzymam kciuki za pożegnanie.