Z bardzo szczegółowego streszczenia (które wyprzedziło serialową rzeczywistość) dowiedzieliśmy się wszystkiego.
Skupię się jedynie na detalach i podsumowaniu Drugiej szansy - ewidentnie zepsuto mi radość oglądania ostatniego odcinka.
“Ciąg dalszy nastąpi”…

W zasadzie mam bardzo mieszane uczucia. Bo mimo wielu wpadek i durnych zachowań bohaterów finał “Drugiej szansy” zaliczam do bardzo udanych odcinków :)

Było dużo muzyki, sporo szczęśliwych par i nieszczęśliwych ludzi (którym nie kibicujemy).
Borecka osiągnęła sukces. Jej koncert charytatywny okazał się wielkim wydarzeniem, chociaż po drodze tradycyjnie musiała pokonać sporo przeszkód.
Była Kayah (świetna) i równie dobry występ Justyny z niespodzianką od Ksawerego, który okazał się bardzo dobrym chłopcem :)
Ścianka, mnóstwo gości, perspektywy na przyszłość.
ALE!
Powiedzcie mi dlaczego Pani Jadzia, która kupiła sobie piękną sukienkę na wieczór nie została zaproszona na uroczystość? Wkurzyłam się.
Ja rozumiem, że hospitalizowany Pan Bronek w muszce nie mógł opuścić szpitala. Ale najlepsza warszawska salowa?
Zaproszono Kingę, która ewidentnie się nudziła, zaproszono Prezesów, Ordynatorów itp. Monika nie zapomniała o ojcu i mamie - a całkowicie pominęła moją ulubienicę (uwielbiającą wyższe sfery, celebrytów i blichtr).
Szkoda.

Główni bohaterowie w końcu się dogadali. OCZYWIŚCIE Kinga musiała stać się etatową intrygantką.
Powiedzcie mi czy to takie trudne wysłać sms’a o treści “Zostawiłam Ci bilety i liścik. Odpisz jak zdecydujesz”.
Tym bardziej, że agentka nie rozstaje się z komórką na krok.

Czy rozmyta postać na lotnisku to Marcin?
Jeśli czytaliście w/w streszczenie to znacie odpowiedź. Lekarz przyjdzie poinformować Borecką, że jego żona jest chora i nie może jej zostawić. Podejrzewam, że właśnie od tego rozpoczniemy jesienne odcinki.

Szybki, wielowątkowy finał oglądałam z przyjemnością. Niestety nie mogę zapomnieć o kilku rzeczach, które były głupie/niedopracowane/naiwne.
3,5 bobra będzie dobrą oceną.


PS. Na deser taka oto sytuacja:

Do szpitala przybiegają roztrzęsieni rodzice. Ich synek mógł się zatruć dopalaczami, co mu jest? Czy żyje? Pielęgniarka okazała się profesjonalistką w każdym calu: - “Proszę się cofnąć. Przy okienku może stać tylko jedna osoba” :) Genialne! i jakie prawdziwe w polskiej rzeczywistości :)