Druga szansa „Czy ja jestem dobrą matką?” – po odcinku 12

Jeszcze nie widziałam finału, a z uwagi na to, że wszystkie seriale się skończyły staram się wstrzymać z prapremierą.
Proszę zatem nie Spoilerować, a jeśli jednak macie ochotę to robić – uprzedzajcie 😉

Dzieciaki nie skoczyły z dachu szkoły. Gdyby tak się stało to byłby precedens w polskim serialu – nie uważacie? 😉

Nasza dobra Monika porozmawiała z podopiecznymi i obiecała wsparcie.

Odkąd pojawiła się Zosia byłam pewna, że Borecka niebawem stanie się jej matką adopcyjną (czytajcie wcześniejsze recenzje).
Jak widać jej zamiary blokuje polskie prawo.

Cieszę się, że bez lukru pokazano prawdę w sprawie przysposobienia. Niezamężna kobieta ma nikłe szanse zaopiekować się sierotą.
Może być miłość, wzajemna więź, jednak najważniejszy jest fakt posiadania faceta i obrączki na palcu.
To jest temat na długie dysputy i zwady, więc go szybko odpuszczam 😉

Sara naszprycowana alkoholem i narkotykami jak świąteczna gęś – prawie otarła się o śmierć.
Reality Show skutecznie zakończył jej karierę aktorską – chyba, że agentka znajdzie sposób na powrót do łask.
Mam wrażenie, że scenarzyści nie mają pomysłu co zrobić z Magdaleną Boczarską. Ostatnio męczyli nas synkiem, teraz narzeczonym. W obu przypadkach słowo „męczyli” nie jest przypadkowe.

Wątek Justyny to zdecydowanie jedna z lepszych rzeczy w dwunastej odsłonie. Nie dość, że pogodziła się z ojcem, to jeszcze ten mądry człowiek postanowił zjednać ją z mamą.
Na deser rozmowa sióstr.

Równie udany był wypad Moniki do Artura. Tutaj prym wiodła nasza kochana Pani Jadzia! Salowa postanowiła podnieść na duchu ulubionego doktora i okazać wsparcie.
Wzruszyłam się okrutnie.
To są właśnie chwile, dla których lubię Drugą szansę. Podobnie jak w Ranczo na takich prostych historiach kapią mi łzy 😉

Piotr już wie, że COŚ łączy go z Borecką.
Od początku wiemy, że to miłość itp. itd. …
Czas na określenie statusu uciekającej żonki. Zwiastun nie pozostawia złudzeń. Kobieta żyje i ma się dobrze.
Mam tylko nadzieję, że przez piąty sezon nie będziemy borykać się z kolejną małżonką, zazdrością, komplikacjami uczuciowymi i podobnymi pierdołami.
To już wszystko było, męczyło, dlatego też uśmiercono Marcina 😉

Za Panią Jadzię, Justynę, tatka…
3 bobry.


PS. O sprawie kryminalnej przestałam pisać od kiedy okazało się kto stoi za kupnem kamienic. Szkoda czasu na roztrząsanie 😉

2 odpowiedzi do “Druga szansa „Czy ja jestem dobrą matką?” – po odcinku 12”

  1. Wątek Sary jak dla mnie jest na siłę, nie lubię też wątku Zeita i Kaśki, rzeczywiście adopcja pokazana jest bez lukru i urzędniczka jakoś mało przychylna, scena gdy Jadzia i Monika przychodzą do Artura, chwyta za serce, facet zdołowany, bo wszyscy go odtrącili a tu jednak jest ktoś kto wierzy i pomoże, mina Artura bezcenna. I jak tu nie kochać Jadzi i Moniki. Jestem po 13, Monika i Piotr mają się ku sobie, miłość jest w powietrzu, ale… myślę, że Piotr ma coś za uszami, bo która żona ucieka od męża, ukrywa się przed nim?( obstawiam, że jest w pełni poczytalna). Żona, która boi się męża, obawia się o swoje bezpieczeństwo, pamiętajmy o telefonie, do Moniki na samym początku, dzwoniła kobieta i ostrzegała ja przed Piotrem. Tak więc wydaje mi się, że Piotr jest nie do końca czysty.

  2. Odcinek bardzo dobry, co do wątku Sary- uważam, że można byłoby wrócić do przeszłosci odnośnie ojca Dominika, bo o nim chyba nic nie wiemy. Liczę na to, że w piątym sezonie scenarzyści skupia się na wątkach pobocznych, bo w tym sezonie było za dużo bazy, a ten czas zdecydowanie można było przeznaczyć na inne wątki. Mimo to dwunasty odcinek bardzo mi się podobał i jestem też po 13 odcinku i nie mogę się doczekać nowego sezonu. I Agnieszka-zgadzam się, Piotr ma coś chyba za uszami, jego żona chyba bez powodu nie uciekła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *