Druga szansa powoli staje się moim faworytem w jesiennej ramówce.
Tak jak pisałam wcześniej: scenarzyści wykonali odważny zabieg (uśmiercili Marcina), przenieśli Nas w czasie i pozostawiając tych samych bohaterów - otworzyli całkiem nową historię.

I to naprawdę działa!
Po dzisiejszym odcinku jestem zachwycona, chociaż oczywiście nie będę sobą, jeśli się do czegoś nie przyczepię ;)

Bo na ten przykład. Czy ze sprzedaży kilku torebek i sukienek (w tak wąskim gronie chętnych), na niewielkim podwórku, pośród obdartych kamienic udałoby się zebrać 40 tysięcy polskich złotych?
Mimo najszczerszych chęci nie zauważyłam żadnego blichtru, czy stadka celebrytów. Plac zdominowały dzieciaki i ich zapracowane mamy. Plus dwie agentki. Kto to wszystko licytował?
I gdzie ten sztab telewizyjny od Swensona?

Monika na dobre pożegnała się z Kryńskim. W windzie, bowiem symbole są ważne.
Czas rozpocząć nowy etap w życiu, może bardziej skupiony na pomocy innym?
Bo jak widać -  mimo szczerych chęci Komisarza na razie nici z miłosnych uniesień. Jest na to za wcześnie, no i nikt nie kibicuje temu związkowi.
Na horyzoncie czai się przystojny “właściciel” BAZY.
A wśród podopiecznych same znajome buzie. Kogo tu nie było! I Baśka od Zduńskich i Tosia od Hofferów i Helenka od Małeckich ;)
(Chciałam stadka celebrytów, to mam ;)

Pani Jadzia nadal cudowna i jedyna w swoim rodzaju. Jak ona się weźmie za edukację Ksawerego, to kapcie mu spadną. A raczej te woreczki foliowe ;) Coś czuję, że przeczołga bez litości.
Michał już się poddał i jest bohaterem w swoim domu. Zaczęło się od naprawy kranu, a skończyło na generalnym remoncie. I bardzo dobrze!

Jest i Zeit - najbardziej komediowa postać ostatnich minut. Przehandlował godność i byłą kobietę z drożnymi jajnikami za programik telewizyjny.
Kac, nieudolne próby zdobycia opału i na końcu wejście smoka. Czyli wizyta, a raczej zaszczycenie SWĄ obecnością kolegów na spotkaniu klasowym.
I ten outfit, fura i wymuskane dłonie… Zupełnie się nie dziwię, że Kasia chlusnęła mu winem w jedwabie. Podejrzewam jak z nią postąpił i mam szczere nadzieje, że łatwo nie będzie.

Są jakieś komplikacje, wrogowie,  jakieś przecieki do mediów, tajemnice, wielbicielka Piotra itp.
Ewidentnie w najbliższym otoczeniu jest kret, który znowu źle życzy Boreckiej. A ja obstawiam krecicę od pomidorowej.

Świetna relacja dziadek - wnuk, jak zwykle bezbłędny Artur i Prezes TV w postaci Jacka Braciaka.
Zdjęcia, ujęcia, montaż, muzyka.

Jestem na TAK.
I Małgosia Kożuchowska w końcu rozwija skrzydła :)

4,5 bobra. A co :D

PS. Serio nie wiem co to znaczy to “BRDJĄ” przy toastach. Pomoże ktoś?