Trzykrotnie oglądałam reklamy, co trwało około 30 minut, czyli mniej niż odcinek specjalny.
Zmieniłam przeglądarkę i jakoś poszło.

Produkcja w zasadzie nie musiała robić “Bonusu”, bowiem zakończono sezon piąty (w wielkim pospiechu) i pozamykano wszelkie wątki.
Udało się.

Zebrać kilku aktorów i nakręcić “specjalnie dla widzów” 20-minutową parodię Drugiej szansy.

Wiecie jak lubiłam ten serial i jakie miałam oczekiwania.
Ogólnie rzecz ujmując: Chciałam zobaczyć jak potoczyło się życie większości, kto pojawi się na ślubie Moniki i Piotra i jakie ważne sprawy wydarzyły się w ich dalszym życiu.
Co dostałam?
Zagubioną obrączkę, którą niby zeżarł pies, brak sukni ślubnej, kilka rozmów o głupotkach i happy - end w postaci przytulasków żonkosiów.

Pani Jadzia wypowiedziała dwa słowa.
Prezesów brak.
Siostra ukochana nie pojawiła się nawet na telebimie.

Sara zaśpiewała, Ksawery oświadczył się Justynie. Zeit pojawił się z tortem z cyckami  (tłumaczenie, że nie mógł wcześniej otworzyć paczki - celem zrewidowania zamówienia… Ręce Wam nie opadły?).
Anka złapała bukiet i  w sekundzie zakochała się w policjancie.

Ważne, że była Olka (gdzie mąż?), rodzice i dzieci.
Odbył się ślub.
Wszystko trwało 20 minut, a pierdoły około 18-stu.

Nie jestem fanką tzw. “odcinka specjalnego”.
Jeśli to miała być gratka, to ja dziękuję.

Bo co mi po takiej?

Ewidentnie widać, że był jeden dzień zdjęciowy, brak scenariusza i wynajęte miejsca.
Nakręcono od czapy i dodano reklam.
Poszło!
Dam 1 bobra, ale nie wiem komu i po co.
A czołówka jak zwykle :)