Poznaliśmy wyniki badań DNA.
Tak jak przypuszczałam wcześniej - to Adam jest ojcem Basi.
Daremne żale, próżny trud - trzeba pogodzić się z sytuacją, że Swenson chce uczestniczyć w życiu swojej jedynej córki.

Zdziwiłam się jedynie, że Monika, która przeżyła traumatyczne chwile bez wahania zgodziła się na spotkania maleńkiej Basi z biologicznym ojcem. Tak jak powiedział Marcin - od takich spraw jest Sąd.
Swenson nie jest człowiekiem złym do szpiku kości, ale bez pokazania mi papierka, że uczęszcza na terapię nie dałabym mu opiekować się dzieckiem nawet przez pięć minut.

U Lidki sporo zmian.
Włoch pozbył się konkurencji i wykupił lokal, w którym kobieta miała prowadzić swoje nowe bistro.
Ostatecznie doszli do konsensusu i będą pracować razem. Cieszę się, romans wisi w powietrzu, a Rakowa w końcu pokazała temperament.
Grzegorz nadal żeruje. Mam nadzieję, że Lidka pogoni trutnia. Chociaż to nie będzie proste…
Były mąż nie ma pracy i dodatkowo otrzymał opiekę nad synkiem.

Już nie będę się wyzłośliwiać na temat matki Brandonka. Wiecie co sądzę o kobietach, które beztrosko porzucają dzieci i rozpoczynają nowe życie.
Zdziwiło mnie jedynie zupełne ogołocenie mieszkania. Nawet klosze musiała spakować i tarabanić się z nimi przez pół Europy? Te dyndające żarówki ;)

Chory Ksawery wyjechał w trasę, a Borecka wybrała się na bal.
Trochę byłam rozczarowana. Przygotowania, piękna suknia, smokingi i tylko dwie minuty na imprezie.

Pani Jadzia i senior Kryński są parą.
Szkoda, że nie widzieliśmy początków tej burzliwej znajomości - mogło być wesoło.

Jak myślicie - Prezes kanału dla kobiet obraził Polsatowskie Show “Twoja twarz brzmi znajomo”? Na propozycję śpiewania z przebierankami zareagował dość ostro ;)

Odcinek oceniam pozytywnie - jednak bez większych szaleństw.
Nadal jest całkiem przyzwoicie.
3,5 bobra.