Wiecie co? Nie było tak źle jak podczas premiery.
Oczywiście duża w tym zasługa scen z Panem Bronkiem i Moją Ulubioną Salową. Chociaż nie przepadam za grą aktorską Henryka Gołębiewskiego to w Drugiej szansie, w drugim odcinku drugiego sezonu zostałam ujęta scenkami z w/w. Świetnie, że zobaczyliśmy go w prywatnych ciuchach, przy prywatnym samochodzie i w prywatnych okolicznościach.

Pani Jadzia została żoną na jeden wieczór i szpanowała. Szkoda, że niebawem pożegnamy ten wątek.
Knajpa nad Wisłą, kwiaty i seans z westernem - miło, z kolorytem.
(Jeśli już chciałabym się do czegoś przyczepić, a jak wiecie - chcę ;) to po streszczeniu spodziewałam się “Podróży za jeden uśmiech”, a nie filmu gdzie narrator opowiada o skutkach wojny na terenach bieszczadzkich, a na ekranie ewidentnie widać kowbojów :)

Judasz zwany Kubą przepuścił miliony, chce mieć dzieci z Borecką i zniszczył karierę byłej kochanki. Monika na szczęście już nie wierzy w gładkie słówka.
Zadziwiające, że Kryński nie walczy o uczucie… Mija się z Moniką bez słowa zerkając na powabną ukochaną smutnym wzrokiem.
W zasadzie od początku miałam w nosie ten dziwny związek, więc z przyjemnością obserwuję jak doktor dogaduje się z żoną - tutaj przynajmniej czuć chemię i widać iskierki w oczach.

Powiedzcie mi co to za cudaczny serial powstaje w tle wydarzeń? W pierwszym sezonie była jakaś szkoła, dzieciaki, a teraz został tylko Paweł Domagała, który bawi się w “Taniec z Gwiazdami” w dziwnym klimacie.
Już widzę jaki to będzie hicior ;)

3 mocne bobry - przede wszystkim za randkę Jadzi i Bronka i + za rozmowę sióstr.