Druga szansa „Nigdy nie było lepiej” – po odcinku 3×01

TVN przyspieszył ramówkę, więc już w połowie lutego możemy cieszyć się powracającymi serialami.

Na pierwszy ogień poszła trzecia odsłona Szansy drugiej.
Kto nie widział, niechaj dalej nie przechodzi 😉 bo będą Spoilery.

Przez połowę odcinka kierowałam się słowami z tytułu i chciałam dać pięć wypasionych bobrów.

Bowiem było pięknie.
Borecka skupiła się na dziecku, czas odrobinę się zatrzymał, a ja się wzruszyłam.

Kurczaki. Ten chrzest Basi, który w zasadzie był pożegnaniem z noworodkiem… A później pełnia szczęścia. Malutka przeżyła (szok! streszczenia, które są dokumentami po prostu wymiatają ;). Monika zabrała dziecinkę do domu i otoczyła opieką. Z pomocą Marcina oczywiście.

Na uwagę zasługuje realizm porodowy. Krew, ból, łzy wzruszenia i strach. Nawet specjalnie mi nie przeszkadzało, że ewidentnie reanimowano lalkę.
Małgorzata Kożuchowska miała okazję pokazać zupełnie nowe emocje i moim skromnym zdaniem – naprawdę sobie poradziła.

Później pojawił się Adam i nowa propozycja od Prezesa, który siedzi na „karnym jeżyku”.

I było nieźle. Naprawdę dobrze.
Chociaż drażniło mnie odrobinę to, że Monika o każdej porze – czy to się kładzie do snu, czy to wstaje – ma pomalowane rzęsy. Ale to może taki urok czasów i nic jej nie podrażnia, a makijaż nie rozmazuje się na poduszce 😉
Nieważne.

I wszystko siadło.

Ksawery święci triumfy popularności. Już nie gra na ukulele, tylko z zawodowym zespołem jeździ po Polsce i koncertuje.
Ma uwielbienie nastoletnich fanek (a’ la Kwiatek), jednak tęskni za swoją prawdziwą miłością.
Justyna szkoli głos w Niemczech i w nosie ma gościnne występy przy boku ukochanego.
Po raz kolejny zachowuje się bardzo dojrzale i zrywa za pomocą sms’a.
Serio?
Ksawery rzuca telefonem i w ramach pociechy figluje z rudowłosą fanką.
(Założę się, że niebawem w jego życiu pojawi się wątek alkoholizmu).

Powiedzcie mi w jakim celu scenarzyści postanowili nadal torturować widownię tym wątkiem?
Kolejne rozstania i powroty? Kolejne cierpiętnicze miny i gimnazjalne zagrywki… Ech.

I tak na deser.
Lidka otrzymała kredyt na?
Jakim cudem Bank wydał pozytywną decyzję na rozwój działalności, której w żaden sposób nie jest właścicielką?
Nie miała żadnej pisemnej Umowy z poprzednim Najemcą?
Przystojniak wycofuje się ze sprzedaży, a ja zostaje z niemałymi odsetkami do spłaty. Gdzie tutaj logika?

Mimo powyższych zarzutów odcinek i tak oceniam wysoko.
Cieszę się, że Pani Jadzia będzie nadal obecna w życiu Boreckiej (na duży plus przepychanki słowne z babcią Basi).
Mam też nadzieję na rozwój wątku Prezesa, bowiem Braciak był przeuroczy.

Przede wszystkim za część pierwszą:
3,99 bobra!

2 odpowiedzi do “Druga szansa „Nigdy nie było lepiej” – po odcinku 3×01”

  1. a może to nie był kredyt na rozwoj nie swojej działalności tylko na odkupienie jej od właściciela i może mieli isc do notariusza dopiero podpisac akt ale ten zrezygnowal i kredytu nie wezmie wtedy?

    Ale fakt- Kożuchowska i scena porodu i chrztu- MEGA!!! tak się wzruszyłam <3

  2. poród był zajebisty, wielka gra aktorska dla Kożuchowskiej, przez moment nawet myślałam że dziecko nie przeżyje, chociaż oglądałam zwiastuny, fakt wątek Ksawerego kiepski, choć w końcu dobrą muzykę robi, ten rockowy utwór jest super, cieszę się że Lidka wzięła się w końcu za siebie, babka która ma dzieci w wieku szkolnym i nie pracuje, to jakiś żart. Kłótnia babć była super, Prezes też, no i Topa, końcówka jak patrzy na Monikę i poród wymiatają w tym odcinku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *