Już wiadomo, że za powstaniem strony stoi brat Zeita - nowy adorator Boreckiej.

Kim jest główny prześladowca? Ja nadal obstawiam asystenta, któremu niespecjalnie podoba się wizja stania w cieniu przełożonej.
Tylko po co miałby odwiedzać ją w nocy w prywatnym mieszkaniu?
Kolejny psychopata?

Policja w końcu zaczęła działać i sprawnie odnalazła adres IP komputera, na którym redagowana była stronka.
Kto podrzucił feralnego linka z numerem telefonu jeszcze nie wiadomo. Ale w takim tempie za kilka epizodów będziemy już wiedzieć wszystko ;)

Stacja dla kobiet ruszyła pełną parą. Monika uporała się z problemami i kłodami rzucanymi pod nogi, a Marcin schował dumę do kieszeni i wpadł pogratulować. Niestety nie padły żadne konkrety, a Borecka nawet nie zająknęła się w kwestii posiadania “obserwatora”.
Szkoda. Takie mydło w ich relacjach.
Nie wiem ile czasu będziemy się jeszcze męczyć z tą dzieciarnią. Ja chyba jestem już stara, bo nie wyobrażam sobie, że przez kilka lat zadaje się z gościem, który przychodzi i odchodzi, raz pomaga, a raz ukrywa się w kawalerskim mieszkaniu, czy leśnej chacie.

Ksawery ma problemy ze słuchem - ale temat będzie wałkowany w przyszłym tygodniu, więc nadejdzie czas na opisanie tragedii młodego muzyka.

Starczyńska dowiedziała się, że ma jędrne jajniki, które mogą zapewnić potomstwo. Jakub nie jest zainteresowany wspólnym mieszkaniem, nie mówiąc już o powiększaniu rodziny.
Czuję nosem “wpadkę kontrolowaną”.

I to byłoby w zasadzie na tyle. Odcinek nie posunął specjalnie akcji do przodu - bo umówmy się, o tym, że Darek prowadził specyficzny “funpage” wiedzieliśmy.
Doceniam wspólny śpiew zakochanych, więc i ocena jest wyższa.

2,5 bobra.