Padam na twarz, ale muszę coś napisać - bo jak nie po emisji telewizyjnej, to już pewnie wcale ;)
Ale nie będę się rozpisywać nad wydarzeniami z trzeciego odcinka - bo doprawdy nie ma nad czym…

Monika porzuciła pracę, jednak po krótkiej rozmowie z przesympatyczną Jadwigą szybko wróciła do bycia salową.

Scenarzyści wybielają postać byłej menadżerki. Nie przyszła do pracy bowiem: strasznie boli ją cierpienie ludzi znajdujących się w szpitalu, nie może patrzeć na ich męczarnie, nie wie jak pomóc… Bidula :)
A może po prostu nie jest przyzwyczajona do wywijania szmatą na kiju i podawania kaczki? Kilka dni temu zamieniła wysokie szpile na obuwie medyczne, a piękną garsonkę na niewyjściowe ubranie robocze. Może tak po ludzku -  nie chce jej się sprzątać? Przecież wiemy, że ma większe aspiracje i możemy zrozumieć, że nie ma ochoty odgrzybiać prysznica ;)

Jakub romansuje z głupiutką, ale ładną gwiazdką filmową i powoli ma jej dość.
Do agencji dołączyła znienawidzona konkurentka z pieniędzmi na nowy serial.

Lekarz, który dzień wcześniej obraził pracownicę nagle, z własnej inicjatywy postanawia ją ratować przed kuratorką narażając na szwank karierę.
Już widzę jak przełożeni w Polsce stają murem za stażystami, czy osobami, które zmuszane są odrobić kary nałożone przez Sąd.
(Takie rzeczy RACZEJ robi się po wielu latach znajomości, wspólnej pracy i tylko dla osób, które się lubi i darzy szacunkiem).

Był wątek szpitalny. W zamierzeniu smutna historia kobiety, która musi zgodzić się na oddanie narządów męża. Finał nie był żadnym zaskoczeniem (Oczywiście widownia dostała scenki tylko po to, aby po raz kolejny zrozumieć jakim dobrym człowiekiem jest Borecka ;)
Mam wrażenie, że po pierwszym sezonie Monika zostanie drugą Matką Teresą…

Kojarzę jeszcze kilka migawek: młody chłopak w barze, córka alkoholiczki, czy komornik u siostry.
Szczerze mówiąc nic ciekawego.

Byłam zadowolona z poziomu “Drugiej szansy” - do dzisiaj. Bo mówiąc krótko - wynudziłam się. I jeszcze robienie z bohaterów “kryształów o złotych sercach”, których MUSIMY polubić…

Muszę być szczerza - 1,5 bobra.
Jednak oglądam dalej i trzymam kciuki za odcinek czwarty.