Oj tam, oj tam ;)
Od pierwszego odcinka, w którym pojawił się tajemniczy prześladowca Moniki obstawiałam młodego pomocnika.
I OCZYWIŚCIE wyszło na moje.
Szkoda. Lubię być zaskakiwana.

Do finału coraz bliżej, a ja dzisiaj wynudziłam się jak mops.
Bo cóż się wydarzyło?

Sara dowiedziała się o niechlubnej przeszłości Kamila. W odwiedziny wpadli rodzice, którzy napili się dla zdrowia soku wiadomej marki i zostawili Dominika pod opieką prawowitej mamy.
Kolejna tajemnica przed nami. Ale ten wątek od dawna mnie nie interesuje.

Marcin zabrał Borecką do siebie, a wcześniej przeprowadził męską rozmowę (a raczej zamienił dwa zdania) z Adamem.
Swenson ma rację oceniając pracę policji. Czekam na jego prywatne śledztwo.

Czy kibicuję lekarzowi i agentce/producentce/byłej szefowej kanału? Ano nie. I to już wiecie od dawna.
W sumie to z niecierpliwością wyglądam nowego faceta.

Pani Jadzia za szybko uległa.

Na jej miejscu poczekałabym na jakiekolwiek deklaracje. Kryński senior kupił bukiet róż i wprosił się do wspólnego mieszkania. A ona biega za nim po mieście i mami obietnicą pysznych gołąbków. Dziadek ma okrutny charakter, a moja ulubiona salowa wyszła na desperatkę.

Ksawery spotkał się ze słynnym laryngologiem i przeszedł operację.
W kwestii pomylonego ucha zrobiłam mocne rozeznanie i babola nie ma.
Dowody:
Badanie


Tyle moi kochani.
Nie ma się nad czym rozpisywać.

Czekając na rozwinięcie akcji daję 1,5 bobra.
Bo w zasadzie nie mam za co więcej.