Jakoś nie mam weny, aby na bieżąco śledzić ten serial.
Ale bobry same się przyznać nie chcą ;)
Śmierć Pana Bronka nie była większym zaskoczeniem - aczkolwiek nie spodziewałam się, że będzie mi tak smutno.
Spodobała mi się Jadzia, która musi radzić sobie ze stratą, jednak nadal jest bardzo charakterna i nie da sobie w kaszę dmuchać - świetna scena z pielęgniarką.

Najlepszym momentem odcinka był oczywiście list od zmarłego, który nie miał do nikogo pretensji, wyznał miłość, kazał pozabierać kwiaty i skrytykował szpitalną hydraulikę.

Adam w porównaniu do Zeita czy milczącego Marcina wydaje się ideałem. Bogaty, wspierający, empatyczny powoli wkrada się w łaski Boreckiej.
Mam nadzieję, że Monika w końcu zostawi patałachów i na poważnie zainteresuje się nowym facetem.

Do Zeita wkroczył komornik, który pozabierał wszystkie drogie zabawki. Jestem ciekawa co by się stało, gdyby Jakub nie wpuścił ekipy. Wyważanie drzwi, czy raczej kolejne próby zajęcia mienia?
Firmę zdobyła Starczyńska, a mnie ten wątek interesuje tyle co śnieg zeszłoroczny.
Podobnie jak Sara i jej syn.

Chociaż uczciwie przyznam, że zrobiło mi się jej żal, kiedy wredne “paparuchy” koczowały na dachu sąsiedniego budynku. Jeśli taką cenę płacą aktorzy w Warszawce, to już wolę moją anonimowość i małe miasteczko ;)
Aktorka miała kiedyś charakterek, była momentami śmieszna, ale przede wszystkim głupia. Teraz rozpoczęło się wybielanie jej postaci.

Justyna po słowach matki wprowadza się do Ksawerego, a Kinga chce wywieźć męża do USA.
Na razie lekarz postanowił rzucić wszystko i wyjechać do lasu. Dziwne, że po tylu latach pracy jedna śmierć starszego nota bene pacjenta rozwaliła mu poczucie wartości.

Gdyby nie list od Bronka byłoby bardzo słabo.
Czekam, aż ktoś da kopa temu serialowi i cokolwiek ruszy do przodu.
2,5 bobra.