Drzewo marzeń – kilka słów po odcinkach

Po pierwszym odcinku byłam sceptycznie nastawiona. Bo wiecie MasterCard, Masterchef i te sprawy 😉

Kolejne pokazały, że format jest bardzo przyjemny, dzieciaki rozczulające, a marzenia oryginalne i unikatowe.
Naprawdę kilka razy mocno się wzruszyłam.
Oczywiście nie jest to program z efektem WOW, na który czekam z wypiekami na twarzy.

Jednak na niedzielne popołudnie sprawdza się znakomicie.

Bardzo cieszę się też, że uczniowie nie skupiają się tylko na najbliższej rodzinie. Doceniono opiekunkę, chrzestną (ale talent!), czy trenera.

Myślę, że śmiało można zamawiać drugi sezon, bowiem TVN ma swój odpowiednik hitowego „Naszego nowego domu” 😉

Jest miło, niezobowiązująco, bez napuszenia. Polecam do kawki i ciasteczka 😉

2 odpowiedzi do “Drzewo marzeń – kilka słów po odcinkach”

  1. Jednak ten odpowiednik „Naszego nowego domu” nie ma nawet połowy oglądalności co Dowborowa… szczerze wątpię w drugi sezon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *