No wreszcie miś - moja ulubiona postać - powrócił! I to w jakim stylu. Nie dość, że goni konkurencję kopiąc biedną kobietę po… pośladkach ;) , to jeszcze zasadza się na nią w prywatnym stroju i kradnie jej owieczkę. A rozmowa z Ewką o pomocy humanitarnej i wysyłaniu konwoju - pierwsza klasa. Uwielbiam Pana Topę w tym serialu, a Misiek ożywia mdłą i przewidywalną miłosną akcję.

Bo Ewka w końcu poszła do Bartka. I widzi, że jemu zależy. Jest też jednak marnotrawna żona, która mnie okropnie irytuje. A Bartek bawi się w postać z wenezuelskiego serialu albo w Artura z konkurencyjnej stacji(też rozstał się z Konstancją, która co odcinek wraca i miesza). A miej ty chłopie z gór jaja! A wywal w końcu swoją byłą z życia na amen i zacznij pracować nad nowym związkiem! Przecież oszukała, uciekła i wróciła z obcym dzieckiem. I jeszcze wkręciła go w pomoc przy pilnowaniu małego. Nie jestem tego w stanie zrozumieć.

Pozwala się odwiedzać, robić zakupy, chociaż cały czas powtarza, że kocha Ewę i “to nie było konieczne”. Ech… i tak to będzie trwało przez kolejne odcinki, będą się kłócić i godzić, a w tle żona. Prawie była, która oczekuje pomocy.

Nic tak nie wzmacnia męskiej przyjaźni jak ta sama prostytutka - stwierdziłam widząc zaangażowanie Patryka i Rafała w wymyślaniu nowych, erotycznych zabaw. Dobrze, że w końcu wyszło na jaw, po co przełożony ciągnął do agencji pracownika. Ma na niego haka i teraz chce aby napisał donos na Ewę - o zgrozo! o molestowanie w pracy. Ręce opadają.

W ogóle nie było Elizy, Marta pojawiła się w kilkusekundowym ujęciu i została nazwana kretem. Bardzo dobrze, że powoli rozpoczyna się wątek drugiego misia, który jak wiemy jest piękną kobietą (Ilona Ostrowska bardzo dziwnie brzmi bez angielskiego akcentu ;). Uciekła od męża i pracuje w przebraniu. I dobrze, że wymyślono nową akcję, bo przy samych pracownikach i problemach Ewy z Bartkiem umarlibyśmy z nudów.

Hanka utemperowała swojego męża (szkoda, że nie pokazano nam metod pracy nad obibokiem i pijusem).

Lucyna. No właśnie mam wrażenie, że za szybko pociesza się po stracie Jędrka. Tyle było mowy o miłości, poświęceniu itp. A my drodzy Państwo widzimy, że po kilku dniach od pogrzebu już pakuje się jego bratu do łóżka. Widać, że się zakochała, bo powrót Michała uczciła zachowaniem nastolatki. Rozumiem zdesperowane kobiety. Jednak takie zachowanie nie przystoi góralskiej wdowie.

Szpilki na Giewoncie nadal ogląda się dobrze, chociaż główna relacja Bartek - Ewa przejadła mi się okrutnie. I szczerze w nosie mam już ich rozmowy, przemyślenia i tym podobne, wiedząc, że za chwil kilka wszystko może się zmienić, para pokłóci się o bzdurę i od nowa będą do siebie wracać. I tak cały czas… I jeszcze raz i od nowa.

Daje 3 bobry. Bo misiek był rewelacyjny i pojawił się nowy wątek.