Kolejny odcinek prapremierowy już za nami.
Ocena poniżej.

Widzieliśmy dzień z życia Fryderyka, jego rodziny i przyjaciół. I mam wrażenie, że to właśnie w tym tkwi błąd “Samej słodyczy”. Serial ma atmosferę - Klanu, gdzie analizowanie dnia poprzedniego, w najdrobniejszych szczegółach zajmuje większość odcinka, u bohaterów wieje nudą, a widzowie oglądają ich poczynania od śniadania do kolacji.

Patrycja była “gwiazdą” odcinka - oczywiście w negatywnym sensie. Dzisiaj zauważyłam, że jej postać może cierpieć na chorobę psychiczną! Bo kto zachowuje się w ten sposób?
Przecież żadna normalna, wykształcona kobieta kilkakrotnie obrażana, odrzucana, poniżana nie pozwoli na podobne traktowanie. Ok, może się zakochała, zauroczyła - ale ile można znieść przykrości ze strony “ukochanego”?
Dzisiaj po raz kolejny została potraktowana ostro, wręcz przepędzona przez Fryderyka. I co? Nico.
Wieczorem jak gdyby nigdy nic pojawiła się w jego mieszkaniu z prezentem - rowerkiem dla Stasia.
To nie jest chore?
Tym bardziej, że starając się zdobyć jego serce opowiada o rzekomej wspólnej nocy, która nigdy nie miała miejsca. Co dalej? Udawana ciąża?

Gosia zakochała się w swoim agencie ale nie odważyła się o tym powiedzieć Wiktorowi. Na horyzoncie zjawiła się szalona Dżanet.

Fryderyk w końcu porozmawiał z Marianką i możliwe, że będą kiedyś dobrymi przyjaciółmi. Przy okazji widać, że dziewczyna bardzo łatwo ulega innym - rano go nienawidziła, a po opiniach Osy i Sylwii diametralnie zmienia zdanie - przeprasza i dziękuje za “akcję” z poprzedniego wieczoru.
Na plus Sylwia, która daje dziewczynie wizytówkę i umawia spotkanie z prawnikiem - w końcu ktoś zachował się przyzwoicie, a nie tylko nęcił opowiadaniami o pomocy prawnej.

Uroczy związek “starszaków” przeżył dzisiaj pierwszą, poważną kłótnię - o nic. Bo matka uważa swoją “Słodycz” za ideał i nie da sobie nawet opowiedzieć o wydarzeniach z poprzedniego wieczoru. Przecież Benedykt nie powiedział nic takiego, co mogłoby ją zdenerwować!
Wątek wciśnięty naprawdę na siłę tylko po to aby para spotkała się przy budowanym podjeździe.

Nadal przeciętnie, a w w zasadzie za sprawą Patrycji słabo. Zostały jeszcze dwa odcinki. Nie mam złudzeń co do gwałtownej poprawy jakości serialu, ale jak już spędziłam 11 tygodni, to czas skończyć ;)
2 bobry.