„Dzięki Tobie poznałem nowy przepis. Przepis na życie” – kilka słów po OSTATNIM odcinku

Tyle goryczy wylałam, tyle żalu wyszło spod moich palców podczas ostatnich sezonów, a jednak oglądając trzynasty odcinek porządnie się wzruszyłam.
I zrobiło mi się przykro, że po raz ostatni spotykam się z bohaterami „Przepisu na życie”… Jednak logika podpowiada – wystarczy. To nie był dobry sezon i naprawdę najwyższa pora się definitywnie rozstać.

Tym razem było naprawdę miło.
Przyjęcie dla Zuzy wypaliło. Dziewczyna doceniła gest, jednak ostatecznie pozostała nieugięta w sprawie restauracji. Dopiero plan Michała sprawił, że córka pokazała swoje prawdziwe oblicze. W szpitalu, po pozorowanym zawale wyznała, że zawsze tęskniła za ojcem i jest zazdrosna o jego „nową rodzinę”.
Było to oczywiście ckliwe i banalne – ale cieszę się, że w ciągu kilku, pierwszych minut Anka odzyskała „Przepis” i zakończono ten nudny wątek 😉

Zupełnie niepotrzebnie po raz kolejny pojawił się wątek chóru (Beatka w lateksowej miniówce, uwodząca Żabcię była zdecydowanie ciekawsza). Na jaw wyszedł wątek zdrady Andrzeja. Mężczyzna cierpiał na kanapie u Anki, słuchając planu Jerzego. Beatka rozpaczała u Poli.
Niecodzienna sytuacja: były mąż szuka pocieszenia u faceta byłej żony, z którą niedawno zdradził swoją obecną małżonkę – telenowela pełną gębą 😉 Takie rzeczy tylko w „Przepisie na życie”.
Ostatecznie dowiedzieliśmy się, że plan Knappe wypalił. „Żabcie” spotkały się w połowie mostu i postanowiły ponownie rozpocząć nowe życie.
Ten wątek był tak nienaturalny, że aż bolało. Nie ma w całej Warszawie miejsca aby Andrzejek mógł napić się wódki i wypłakać? Ale zakończyło się romantycznie i niech tak zostanie 😉

Pola pisze bloga i zamyka wszystkie historie szykując się do porodu. Bardzo ładne scenki z ciekawą narracją.

U pary głównych bohaterów prawdziwa sielanka. Anka i Jerzy wyznają sobie uczucia, spacerują, wspólnie gotują, robią sobie tatuaż aby w ostatniej scenie, w końcu powiedzieć sobie „Tak”.
Na ślubie pojawili się członkowie rodzin i przyjaciele, którzy od zawsze ich wspierali. Nie zauważyłam jednak ani Andrzejka ani Beatki (trochę to dziwne, mając w pamięci między innymi w/w scenę pocieszania), Grubej i jeszcze kilku osób.

Wszystko zakończyło się bardzo ładnie, z miłą muzyką w tle.
Oczywiście mogę się czepiać, wyliczać błędy, braki, banalne wątki, pożegnania i powroty…
Ale już nie będę.

Pożegnajmy się z „Przepisem na życie” miło i romantycznie, tak jak to zrobili bohaterowie. Zostawmy w pamięci dobre sceny, bo przecież kiedyś to był jeden z najlepszych seriali w Polsce.
Dziękuję wszystkim, którzy wraz ze mną dotrwali do tej chwili 😀
I proponuję aby każdy przyznał finałowi tyle bobrów, na ile ma ochotę.

16 odpowiedzi do “„Dzięki Tobie poznałem nowy przepis. Przepis na życie” – kilka słów po OSTATNIM odcinku”

  1. 3 bobry mogą być,za Polę za Żabcię,i za przeuroczą Kumorek,nie papierowe dialogi,w tym odcinku postacie miały jakieś takie dawne „jaja” z poprzednich sezonów.Ale gdyby ten serial zakończył się w grudniu miałbym dosyt,a tak to jest nie dosyt. Gdzie Kardamoniaki? Gdzie Marcel i Elka,Jad i Małgośka,dzieciaki Poli?…
    Było płynnie smacznie,przyjemnie,śmiesznie,kolorowo i wzruszyłem się na ostatnich pięciu minutach…

  2. Szkoda że nie dali nic o Grubej,studiach dziewczyn i tej dziewczynie Jaśka.
    Też nie zrozumiałem tego:
    Jerzy miał pracować w „Przepisie”?Czy tylko w programie?

  3. Hmmm ostatni odcinek momentami bawił, cieszył, rozczulał oraz tradycyjnie drażnił – 3 bobry no może 3.25 😀

  4. Za odcinek 3 bobry.
    Żabcie mogłyby pogodzić się wcześniej, a na koniec powinno zostać samo podsumowanie, nawet takie jakie było (podobała mi się ta ostatnia narracja Poli), tylko dłuższe. Tymczasem do ostatnich minut mogliśmy podziwiać zasmarkaną Beatkę…
    Ale coż, mówi się trudno… mogło być gorzej więc nie bądę się spacjalnie czepiać 🙂

  5. Wytrwałam do końca ;)) Muszę przyznać, że ten odcinek był całkiem uroczy. Niestety sezon strasznie zmarnowany i począwszy od amnezji Jerzego serial zszedł na straszne manowce 🙁 Przykro było czasem patrzeć co się porobiło z tą produkcją. Podobnie jak kiedyś było z Magdą M. Tam ten serial nigdy nie powrócił do formy sprzed pierwszych 13 odc. Oh TVN czasem karmi nas czymś super smacznym, ale zanim zdąrzymy się rozmakować szybko psuje jakość.

  6. natalia ja do tej pory nie wiem ile dać. Bo pożegnano się z nami, bez żadnych nowych tragedii ale było tak słodko, że aż mdliło. Chyba przed amnezją Jerzego już w serialu coś zaczęło się psuć… Dobra nie ma co gadać. Ważne, że na koniec nie okazało się, że Jerzy brał ślub ze swoim psychologiem, lub inne głupoty 😉

  7. Bedzie mi brakowac niedziel z przepisem ale macie racje to juz najwyzsza pora zakonczyc bo nie wyobrazam sobie co wydarzyloby sie w nowych odcinkach jakie bzdurne perypetie

  8. Pomimo iż odcinek trochę przesłodzony to o dziwo w ogóle mi to nie przeszkadzało. Faktycznie momentami miałam wrażenie jakby przebijał się poziom pierwszych sezonów 🙂 Jedynym minusem jest rzeczywiście wątek chóru, który trwał zdecydowanie ZA DŁUGO. A no i muzyka fajna! 😀
    Ale 4 bobry zasłużone 🙂

  9. ja dam nawet 6 na koniec, bo wzruszylam sie w sumie 🙂 tyle sezonow bylo, fajnei sie skonczylo, wszyscy sa szczesliwi, razem 😀

  10. Tydzień to trochę za mało na podsumowanie 5 sezonów. Ale pisze się coś na kształt recenzji, tylko to okrutnie czasochłonne, bo czytam streszczenia, własne recenzje itp., itd. Przepraszam i proszę o wyrozumiałość 😀

  11. bggh raczej za dużo czasu zajmuje mi przeczytanie wszystkiego, co wcześniej napisałam 😉 Naprawdę wielki szacun dla Was, bo niektóre recenzje są jak elaboraty ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *