Wiecie, że szanuję Shondę i kilkakrotnie nagradzałam odcinki “Grey’s Anatomy” kompletem bobrów. Za pomysły, wzruszenia i brak oporów przed uśmiercaniem kolejnych bohaterów.

Pożegnaliśmy Cristinę, o której jeszcze się wspomina w szpitalu - wszak minął jeden dzień. I powiem szczerze, że już mi brakuje jej ciętego języka i butnego charakteru.
Bo nie ukrywajmy - kreowana na jej zastępstwo Dr Pierce nie udźwignęła na razie ani jednej sceny.

Powrót okazał się śmieszny. Nie w sensie scenek humorystycznych - tylko tak jak wcześniej wspomniała Fresca na widok lądowania helikoptera trzeba mocno zagryzać zęby, żeby nie parsknąć śmiechem.

Mnie na usta cisnęło się jedynie hasło znane z reklamy: “Ale co to było?”.

Żałosna próba włączenia scen kręconych na zielonym polu, które udawało dach szpitala. Już dawno nie widziałam takiej ordynarnej “wklejki”.

Spadające z wysokości łóżko wbiło się w samochód, w którym para nastolatków uprawiała seks. Cały czas czekałam, aż rodzice dzieciaków pozwą szpital ;)

Webber, który dowiedział się o posiadaniu córki poszedł zwierzyć się grupie wsparcia z AA. Oczywiście! Scenka była pokazana tylko po to, aby siostra Dereka poznała jego tajemnicę.

Jest nowa, odnaleziona po latach córka Ellis Grey. Jak na razie ten wątek nijak się nie rozwija, wiemy jedynie, że siostry nie przepadają za swoim towarzystwem.
Ręce mi opadły… Kalka z Lexie? Trzymam mocno kciuki za scenarzystkę aby mądrze to rozegrała, bo naprawdę widzowie zirytują się kolejnym rodzeństwem z przeszłości - rodem z tandetnych telenowel.

Tak pompatycznego odcinka nie było już dawno. Wielkie przemowy pacjentów o chronieniu dzieci, o wartościach posiadania rodziny i miłości sprawiły, że nasi ulubieni bohaterowie zmieniają swoje plany. Derek zostaje w Seattle, bo nie chce aby Meredith i dzieciaki cierpieli i tęsknili.

Naprawdę cały czas miałam wrażenie, że to nie są moi, ukochani “Chirurdzy”. Niby bohaterowie ci sami, ale tak nudnej, przegadanej i naciąganej do granic możliwości akcji w tym serialu nie pamiętam.

Muszę zerknąć i na spokojnie przeczytać kto był odpowiedzialny za odcinek po powrocie.
Dam 1,5 bobra. I sama nie wierzę, że to robię.
Ale to NIE JEST TEN SAM SERIAL, który naprawdę uwielbiam i doceniam.