Po ostatnim odcinku miałam w stosunku co do “To nie koniec świata” złe przeczucia. I cieszę się, że prapremiera to zmieniła.
Ale żeby nie psuć przyjemności, tym, którzy potrafią wstrzymać się do przyszłego czwartku recenzja znajdzie się poniżej.

Popatrzcie jakie to dziwne. W momencie, kiedy akcja przeniosła się z Warszawy do Białej Podlaskiej wszystko się zmieniło, a serial zyskał na atrakcyjności.

Po pierwsze “odszczekuje” to co napisałam o Pawle i jego głupim zachowaniu w poprzedniej recenzji. On po prostu nie zdawał sobie sprawy, że Anka poznała prawdę o jego skoku w bok z Kamilą i wychodząc na tańce z asystentką był pewny, że dziewczyna ma dość jego zazdrości o “doktorka”.
Trochę to naiwne, jednak całkiem przekonujące, tym bardziej, że kiedy tylko Ania przez telefon stwierdziła, że nie wraca do Warszawy postanowił natychmiast pojechać do jej rodzinnego domu.
Później było tylko lepiej. W końcu para porozmawiała ze sobą, Anuszkiewicz przejęty swoim występkiem warszawskim (o którym poza Darkiem nikt nic nie wie) postanawia zrzec się praw do domu i przepisać wszystko ukochanej.
Kazimierz nie ukrywał swojej sympatii… Ale też wszystkie sceny Pawła w Białej były rewelacyjne. Szkoda tylko, że nie kłamał na swój temat do samego końca albo nie przyznał się do nocy z Kamilą. Tak, czy siak jego postępek wyjdzie niebawem na jaw i wszyscy będą cierpieć.

Młody tańczący balet po spotkaniu z Blanką idealny, podobnie jak zauroczony Kotek i przejęty Darek, który chce zabić każdego, kto zbliży się do jego córeczki.
W ogóle ten wątek jest uroczy. Podobnie jak Stanisław wyrzucający z Pensjonatu pisarzynę. Żałuję, że Piotr Rogucki dostał do zagrania tak cyniczną i nieciekawą postać. Tak jak pisałam wcześniej liczyłam na spotkanie duetu Lubos - Rogucki na planie. Obu aktorów cenię za talent komediowy.

Nie mam pojęcia o co chodzi Burmistrzowi, który ukrywa przed Norą chęć zmiany garderoby. Być może wyjaśni się to w kolejnych odcinkach ;) W sensie wstydzi się, że dopuścił do tego aby urósł mu “maciek”? Czy może ma chęć na romans z Burmistrzem z Bolonii?

Na szybko i po odcinku. Wszystko było tak jak trzeba - Biała rządzi, pokazuje, że najlepiej pozbyć się stolicy i po raz kolejny spotkać się z dobrymi, uczuciowymi ludźmi, którzy wiedzą co dla bohaterów najlepsze.
Nie spodziewałam się tak dobrego epizodu, a szczerze mówiąc nie chciało mi się w ogóle włączać prapremiery - a tu taka miła niespodzianka. + Brawa za dialogi!
4 bobry.