W komentarzach pod ostatnią opinią mieliście racje. W zasadzie przewidzieliście, że trzeba mocno zagryźć zęby i przeczekać… Odcinek nudny, Anka po raz kolejny pokłóciła się z Jerzym, który nie chciał przyjąć od niej przyjaźni. Beatka nadal jest ciężko obrażona na Andrzejka, którego podejrzewa o zdradę.
Wkurzona Beata, która nie odzywa się do ukochanego? Hmm… to już widzieliśmy przynajmniej kilka razy.

Jedynym ciekawym elementem była Mańka, która w końcu przejrzała na oczy (dosłownie) i zakończyła swoją niefortunną znajomość z Danielem. I cieszę się, że w jej życiu pojawił się po raz kolejny Ignacy. Zakład, że niebawem będą parą?

Szkoda mi Poli. Ale kobieta jest dorosła i inteligentna. Po rozmowie z matką swojego “obiektu seksualnego” zmieniła zdanie o możliwościach związku ze stażystą. I bardzo dobrze. Uwielbiam tą postać i kibicuje jej coraz bardziej. Ma zdrowy rozsądek i świetne podejście do życia. Jak trzeba potrafi mocno tupnąć nogą i jako jedyna otwarcie krytykuje Ankę i jej decyzje.

Beata radzi się byłej żony Andrzejka, wypłakuje się w ramionach Leosia i to chyba hormony rządzą tą postacią, ponieważ jest do siebie niepodobna. W pierwszej serii spakowałaby walizki “niewiernego” i wywaliła za drzwi bez skrupułów. Obecnie to mamałyga, która “postanowiła się nie odzywać”.  Jakoś to mi do niej nie pasuje.

Kolejna “postać” czyli krytyk kulinarny Robert Jad. I wiemy już, że był kiedyś w związku z asystentką Jerzego. Macie rację. Warszawa liczy maksymalnie 30 osób i każdy musi się ze sobą w jakiś sposób znać ;) W przypadku mamy Ignacego sytuacja była prosta. Jad i jego była muza, narzekająca na bałagan? Bez sensu.
Przy okazji Małgorzata chyba nie widziała bałaganu w domu samotnego mężczyzny. Książki, rower, puste butelki i opakowanie po pizzy? To rewelacyjny porządek :)

Przy takiej ilości spożywanego masła nie mam pojęcia jakim cudem Anka ma nadal świetną figurę ;)

Reasumując. Jeden z najsłabszych odcinków tej serii. I poza 30 osobami w Warszawie są tylko 3 restauracje? I oczywiście każdy z bohaterów musi się spotkać w tym samym miejscu?
+ Jerzy miał naprawdę okropną kamizelkę.

1,5 bobra.