“Faking It” z sezonu na sezon stracił sporo uroku i nie był dziełem wybitnym. Ale był lekki, komediowy i kolorowy. Jak na serial dla nastolatków przystało.
Ewidentnie widać, że scenarzyści zostali zaskoczeni przez decyzję stacji i otrzymaliśmy wyrób “finałopodobny” ;)

Amy i Sabrina = Wielka miłość?
Zupełnie tego nie kupuję. Nową dziewczynę poznaliśmy zaledwie trzy odcinki temu, zdążyła okazać się kłamczuchą, jednak dzięki przemówieniu w noc sylwestrową otrzymaliśmy namiętny pocałunek.

Karma i Felix? Bez przesady… Oczywiście młody alkoholik mógł być jej partnerem na jakiś czas, jednak nie wierzę, że fani serialu nie liczyli na ostateczne zejście się z Liam’em.
Po co przez trzy sezony budowano relacje tej pary?

Lubię Lauren i uważam, że zasługuje na dobrego chłopaka. Ale Liam, który ewidentnie kocha Karmę nie jest dobrym pomysłem. Udawany związek mógłby przerodzić się w ciekawy wątek NA CHWILĘ.

Czy Shane znalazł tego “jedynego”? Nie mam pojęcia. W zasadzie jego nowa miłość też pojawiła się w ostatniej chwili, z wielką tajemnicą i kłopotami rodzinnymi. Nie zdążyłam go nawet polubić.

Szczerze mówiąc liczyłam na dużo więcej. Jakiś napis “rok później”, albo zakończenie Liceum.
Jakikolwiek efekt Wow byłby mile widziany…
Jako zakończenie trzeciego sezonu - do zaakceptowania. Jako zakończenie Faking It - beznadzieja.

1,5 bobra.