Już po czterech odcinkach mogę przyznać, że to mój faworyt w obecnej ramówce.
Jeśli mam zaległości i muszę od czegoś zacząć - zaczynam od “Fargo”. Nie pytajcie o czym to serial, bo naprawdę będę musiała Wam zdradzić zbyt wiele spoilerów.
Mieszanka dramatu, thrillera, z genialnymi watkami komediowymi. Wszystkie postacie są po coś. Ponadto dobór aktorów: Martin Freeman (Dr Watson z Sherlocka i Bilbo z Hobbita - nie wiem po co to piszę, każdy kto przeczyta nazwisko dopasuje twarz do ulubionego serialu lub filmu) i naprawdę zjawiskowy Billy Bob Thornton.

Chylę czoło.
Mam to szczęście okazuje się, że nie widziałam filmowej wersji “Fargo” - dlatego wszystko przede mną :)
Razem z detektywami czekam na rozwiązanie zagadek kryminalnych - ale trzymam kciuki za kilku “złoczyńców”, a w szczególności za Lestera, który już dość się wycierpiał, a żona była wredna i zasłużyła na swój los ;)

Nie rozpisuje się. Po prostu zerknijcie na pierwszy odcinek.
Lub dajcie znać, że oglądacie ;)