Pierwszy sezon serialu dobiegł końca. Czas emisji bardzo dobrze wkomponował się w pory roku, kiedy za oknem deszcz lub śnieg, a my marzymy o wakacjach. Odcinki były raz lepsze, raz gorsze - jak w każdym serialu, gra aktorska niejednokrotnie pozostawiała wiele do życzenia, jednak na wielu z Was “Przystań” wywarła dobre wrażenie. Przede wszystkim krajobraz Mazur i dobre zdjęcia duży +
Co do odcinka finałowego. Miał być miły i sympatyczny, miał zakończyć wątki głównych bohaterów, co też uczynił, jednak pozostawił niesmak… Po pierwsze pojawienia:
Pojawienie się żółtego aparatu na zębach Pana w rękawkach, którego gra Jachimek. Pan zawsze był irytujący, jednak jego skok do wody w piance, przy radości głównych bohaterów był mocno żenujący.. Jego dzisiejsze dialogi, również…

Pojawienie się dwójki nowych ratowników!

Jeśli oglądaliście zmagania głównych bohaterów od początku, ich treningi, zajęcia, akcje, to z pewnością możecie czuć się oszukani. Skąd wzięli się nowi kursanci? Dlaczego wcześniej nie pływali na czas, nie uczestniczyli w kursie, ba! nawet nie jedli w tawernie! Czyżby kurs zrobili eksternistycznie? Dlaczego oni również zdali egzamin? I kim oni są!?

Po drugie.
Akcja z wywróceniem łódki. Syn Grzegorza cudem uratowany. Abstrahując od wyłowienia telefonu z wody i ponownym dzwonieniu do ojca, jeśli od momentu zgłoszenia wypadku, natychmiastowej akcji ratowniczej, w której wyraźnie było mówione, że dzieciak ma na 10 minut powietrza do momentu znalezienia (nie upłynęło więcej niż 20 minut) szpital? Rozumiem koce do ogrzania ciała, ale po co KROPLÓWKA? przez 20 minut dzieciak się odwodnił? Czy kroplówkę daje się na stres?

Reszta finału miła i optymistyczna. Miłosne wątki zakończone - chyba poza wątkiem Wiolety (która w poprzednich odcinkach w trakcie słonecznego lata występowała w kozakach).
A jakie Wy macie wrażenia po finale serialu Przystań?