Gabinet numer 5 – Słów kilka po premierowych odcinkach

Widziałam już trzy.
Podchodziłam bardzo niechętnie, bluzgając w duszy na tych, którzy skasowali mi przyjemnych „Lekarzy na start” 😉

Wiem, że serial jest kalką po innych medycznych tworach, a już „Dr House” to odwzorowanie prawie 1:1. Gburowaty, uzależniony od leków, inteligentny lekarz.
Ale…

„Gabinet numer 5” ogląda się naprawdę dobrze.

Niewątpliwym plusem są nieograne twarze, które do tej pory robiły jedynie za tło w bardziej znanych produkcjach.
Tomasz Sobczak dzielnie radzi sobie z rolą i jest bardzo przekonujący. Cenię charyzmę i prawdę w oczach, jednak to naturszczyk skradł moje serce. Mowa oczywiście o recepcjonistce, która jest cudownym, acz prawdziwym reliktem przeszłości.
Taka Pani Grażyna jest w prawie każdej przychodni, w każdym szpitalu i innych miejscówkach, które zwykli zjadacze chleba muszą co jakiś czas odwiedzić 😉
Doczytałam, że Pani Jolanta Niedźwiecka była gwiazdą paradokumentu „Pielęgniarki”, ale uwierzcie – nie widziałam ani jednego odcinka tego dzieła.

Bóbr za rozmowy z petentami, za „brak numerków”, i „wrzody na *upie” 😉

Oczywiście zdarzają się słabsze momenty (chociażby plan drugi jest przeróżny i bardzo nierówny).

Ogólnie jestem na „Tak”. Oglądałam odcinki z zainteresowaniem, mam pewne oczekiwania, przewiduje losy i trzymam kciuki.
„Gabinet” pobija „Echo serca” na głowę.

Na dobry początek 3 bobry.

Jedna odpowiedź do “Gabinet numer 5 – Słów kilka po premierowych odcinkach”

  1. Mama mnie namówiła by obejrzeć serial, na razie widziałam 2 odcinki ale ogląda się dobrze 😀 Na nudne wieczory może być 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *