Nastawiałam się na ten serial, bowiem historia młodej potentatki w branży modowej brzmiała bardzo dobrze. Był też kolorowy zwiastun, który dużo obiecywał.

I chyba tylko choroba i ciepłe łóżeczko sprawiło, że dotrwałam do końca.

Bowiem zabrakło mi pazura.
Owszem Britt Robertson jest prześliczna i do jej gry aktorskiej nie mogę się bardzo przyczepić.

Ale do scenariusza to już chętnie ;)

Z Szefowej zrobiono odrobinę infantylną kobietkę obdarzoną problemami psychicznymi.
Gdyby twórcom chciało się bardziej wdrożyć w wątek szalonej matki, która uciekła z życia córki, czy dominującego ojca - może prędzej wkręciłabym się w życie Sophie.

Dziewczyna ewidentnie ma problemy z postrzeganiem swojej osoby. I miałam wrażenie, że kilkakrotnie rezolutność i przebojowość była mylona ze zwykłą bezczelnością.
Bo rzucić pracę, obrazić starszych od siebie, czy ukraść dywan - to w zasadzie żaden problem.Później zawsze można sobie popłakać, czy pójść na imprezę.

Relacje międzyludzkie to też jakiś kołowrotek.
Przyjaciółka na każde zawołanie w zasadzie bez swojego życia, zwariowany artysta gej z szaloną mamą też mignęli w kilku scenach, nie mówiąc już o przystojnym perkusiście.

Nie chcę się więcej rozpisywać - bowiem już zdradziłam za dużo.

Słowem, którym podsumowałabym historię życia Sophii Amoruso jest BAŁAGAN.
Bałagan w życiu, bałagan w głowie, bałagan w mieszkaniu ;)
Ale pamiętając, że jest to bardzo luźno oparte na prawdziwych wydarzeniach nie mogę oceniać właścicielki Nasty Gal (która zarobiła miliony dolarów).

In plus wyróżniam scenki rozmów na internetowym Forum. Po raz pierwszy spotkałam się z takim pomysłem :)

Odcinki mają około 26 minut, więc cały sezon możecie oglądnąć w jeden dzień.
Ale czy warto?
Może dla Britt i kilku stylizacji, które zapierają dech.
2,99 bobra za całość.