oglądamy, oglądamy :)
W zasadzie to jedyny serial tygodniowy, który nie zakończył emisji wcześniej przygotowanych 13 odcinków i zamiast kolejnych powtórek warto zobaczyć coś nowego (w znakomitej reżyserii, z dobrze obsadzonymi aktorami). Tym razem odcinek nie opowiadał stricte o pracy pracowników pomocy społecznej, tylko o jednej z wielu rodzin, którym trzeba jakoś pomóc.

Matka wychodzi z więzienia, dwunastoletnia córeczka przeżywa w szkole katusze z powodu tego, że jej rodzicielka okazała się złodziejką. Bardzo dobra Dominika Ostałowska w roli matki. Jeśli nie przepadacie za postacią Marty Mostowiak w M jak miłość, w zasadzie z jednym wyrazem twarzy (ni to uśmiech ni to smutek) warto zobaczyć ten odcinek, gdzie jej bohaterka musi uporać się z wyjściem na wolność, brakiem pieniędzy, córką, której nie widziała trzy lata i despotyczna mamusią. Jednak to rola “babci” jest najmocniejszym punktem tego odcinka.

Elżbieta Karkoszka, która słucha religijnego radia, non stop poucza i gani swoją córkę nawet za grubo krojone pajdy chleba jest wybitna. Aż ma się wrażenie, że jej córka nie wytrzyma zaraz całego “ciśnienia” i dźgnie staruszkę śmiertelnie nożem. Do tego chleba właśnie.

Opowieść skupia się jednak na dziecku, które już nie wie jak poradzić sobie z sytuacją w domu i szkole.

Szczerze powiem tak. Mroczny klimat, szaro - bure zdjęcia, depresja, która wydziera się z każdego kącika mieszkania to jednak nie to co widz chciałby “za darmo” zobaczyć w niedzielne wieczory, dotychczas przeznaczone dla tańców, muzyki i rozlewiska.

Miałam wrażenie, że oglądana przeze mnie spirala nieszczęścia to pomysł na film pełnometrażowy, który z pewnością zdobyłby w Polsce kilka nagród - ale nie ośmielę się porównać drugiego odcinka do np. “Placu Zbawiciela”.

Początek bardzo dobry, szczególnie relacje ze starszą panią, później szybka akcja(w zasadzie miałam wrażenie, że ekipa pracująca nad odcinkiem stara się wepchnąć maksimum do ostatnich minut odcinka), która została zakończona za długim występem dziecięcego chóru.

Ogólnie przesłanie niezłe. Warto pomagać tym, którzy naprawdę tego potrzebują (jak na załączonym powyżej obrazku), a nie ludziom, którzy starają się za wszelką cenę wyłudzić ile się da od państwa.

I tak prywatnie od siebie. Daj Boże, żebym zawsze miała przy sobie te 2,80zł na chleb.

3 bobry za babcię i początek.

fot.tvp.pl