Po pierwszym odcinku będzie krótko - aby właściwie ocenić serial jesienią. Na razie jest dobrze. Przyznam szczerze po streszczeniach i ogólnych informacjach nie spodziewałam się, że serial o pracownikach opieki społecznej może być ciekawy. I tu miła niespodzianka.
Bardzo dobry Dorociński, postacie drugoplanowe całkiem nieźle obsadzone. Martwiłam się, że serial będzie przegadany, pełen moralizatorstwa i pokazywania nam jak to biedni ludzie mają źle i jak bardzo państwo musi im pomagać.

Okazuje się, że niektórzy mają źle na własne życzenie. Pierwsze minuty odcinka z biedną kobietą, której mąż wraca z więzienia bardzo mocne. Trudno w damskim bokserze rozpoznać Łukasza Simlata - brawo, bardzo przekonująco zagrane.
Kobieta prosi Panią z opieki społecznej o litość. Dla męża.

Wiktor jak na razie jest postacią szlachetną - jak większość jego pracowników. Oczywiście jak w każdym zespole musi znaleźć się służbista, który będzie mieszał. Bardzo dobry główny wątek z uratowaną przed powodzią rodziną, która nie chciała rozstać się z psami.
I widać, że nie tylko w czasach Barei i Alternatyw 4 człowiek z kamerą może załatwić wszystko.

Jedną z najlepszych scen była Pani, która ogłuchła od wilgoci i domagała się wypłaty odszkodowania (zwróćcie uwagę na dyskretny makijaż poszkodowanej) mam nadzieję, że serial pokaże również próby wyłudzeń i skupi się trochę na tych, którzy pobierają zasiłki bezprawnie - bo to jest nagminne.

Szybko, bez zbędnych dialogów i wątków na siłę. Pierwszy odcinek zdecydowanie 3,5 bobra - żeby nie rozpieszczać ;) Mam nadzieję, że kolejne nie obniżą dramatycznie poziomu. Może być bardzo dobry serial.