Główne bohaterki mnie drażnią – kilka słów po prapremierze 2XL 1×03

Byłam zachwycona świeżością nowego serialu Polsatu o losach kobiet borykających się z nadwagą.
Drugi odcinek był znośny – Laura przyłapała swojego męża na zdradzie z sekretarką (tradycyjnie) i musiała to mocno odreagować. Jednak już trzeci odcinek mocno mnie zdenerwował.
Poniżej reszta. Nie wszyscy oglądają w prapremierze.

Jestem zła na obie bohaterki.

Agata jest tak niezależna i wściekła na facetów, że przestaje być wiarygodna.
Dostaje kwiatki od tajemniczego adoratora i to mocno mąci jej w głowie. Ale jako kobieta, która nienawidzi romantycznych dyrdymałów i ma w nosie „cały męski ród” powinna wywalić bukiet do kosza, a nie szukać na siłę ofiarodawcy.
Dochodzi do oskarżeń, szukania winnych i znanych nam z zagranicznych seriali akcji z szukaniem odcisków palców.
Po co?
Jeśli nie ma ochoty na związek i uważa facetów za całe zło tego świata to powinna wywalać te maleńkie bukieciki i po problemie.
Przez cały odcinek byliśmy świadkami kiedy Agata oskarża Górala o romantyczne gesty, a później nie potrafi przeprosić mężczyzny za podejrzenia.

Laura ma toksyczną siostrę i całkiem miłego szwagra. Ale jest wielkim dzieciakiem. Rozumiem, że wybacza  zdradę mężowi, który przypomina same dobre chwile.
Ok, nie chce rozwodu i chce ratować związek. Jestem to w stanie zrozumieć. Ale jej podchody aby powiedzieć ślubnemu, że sekretarka-kochanka „raczej” powinna zostać „wywalona” z firmy ojca są śmieszne.
Mądra, bogata kobieta, która nie potrafi się pozbyć „rywalki”, ba nawet boi się odezwać do męża w tak prostej sprawie – przyprawia mnie o wrzody żołądka 😉

Obie bohaterki 2XL są infantylne i po prostu głupie.
Wywal męża, on ma więcej do stracenia. Wywal kwiatki – nie chcesz ich widzieć.
Koniec.

Czekam na czwarty odcinek. Nie będzie bobrów, bo to moje, luźne przemyślenia, a nie recenzja.

5 odpowiedzi do “Główne bohaterki mnie drażnią – kilka słów po prapremierze 2XL 1×03”

  1. Też mnie główne bohaterki trochę denerwują, ale i tak są o niebo bardziej interesujące niż Alicja z Lekarzy czy Anka z Przepisu…

  2. Wiadomo każdy ma własne zdanie, Może nas drażnia , może ich nie rozumiemy.Borykają sie z własnymi słabościami i nie akceptacja otoczenia.
    Obejrzycie „Fat Killers” i wypowidzi uczestników jak „fajnie ” im się żyje, obelgi, terror psychiczny w szkole, brak tolerancji. Samo życie.

  3. Ines – tego po trzech odcinkach jeszcze nie możesz powiedzieć, chyba, że Anka i Alicja denerwowały Cię od początku emisji seriali.

  4. xerox dziękuję 😉 Ale mi nie chodzi o borykanie się z problemami nadwagi tylko o brak logiki u głównych bohaterek. To, że są trochę grubsze nie usprawiedliwia ich przed podobnym zachowaniem w serialu (nie mam nic przeciwko aktorkom, nadwadze itp. chodzi mi li i jedynie o scenariusz, który robi z nich głupie istoty).

  5. Ale przecież to oczywiste, ze Agata tylko mówi, jak wiele z nas, ze już nigdy żadnego związku. Ale tak naprawdę, tak jak większość z nas, marzy o prawdziwej miłości. Wcale nie jest infantylna. A Laura? No cóż. Boi się być sama, dlatego nie potrafi podjąć ostatecznej decyzji. Boi się tematów tabu. Też ją rozumiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *