Nie mam pojęcia dlaczego fotografowie w USA z upodobaniem układają aktorów na różnorakich leżankach, sofkach i fotelach.
Kolejna porcja tym razem w odcieniach szarości, srebra i kremowych kreacji na tle odrapanej (gustownie) ściany.

O ilości programu graficznego nawet nie chce mi się już wspominać. Kobiety po 40-stce wyglądają jak manekiny.