Nie mam pojęcia po co ten podtytuł - sama nazwa kapeli w zupełności by wystarczyła.
Ale dobra. Nie będę się czepiać pierdół, bowiem już dawno tak mocno się w kinie nie uśmiałam. I to jeszcze na polskim dziele!

Kilka słów poniżej.
Ze względu na to, że “Exterminator” jest jeszcze grany, nie będzie dużych spoilerów.

Zespół, który miał szansę zostać hitem sceny death metalowej przez głupoty i morze alkoholu samoistnie zgasł, a panowie zajęli się swoim życiem.
Czwórkę kumpli poznajemy w smutnym momencie. Później przychodzi nieoczekiwana propozycja ze strony Urzędu miasta i rozpoczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki.
Nie zdradzę niczego więcej z fabuły - bowiem nie chcę Wam psuć przyjemności - Ba! Nawet odradzam zwiastuny ;)

Jestem zachwycona aktorstwem. Paweł Domagała po raz kolejny jest głupkowatym lekkoduchem (momentami mocno “zalatuje” Krzyśkiem z O mnie się nie martw), który nie porzuca improwizacji. Ale to dodawało mu uroku i widać było, że reżyser trzyma go w ryzach.
Krzysztof Czeczot w długich włosach rozbawiał mnie za każdym razem kiedy pojawiał się na ekranie. Mimika Piotra Roguckiego powinna mieć osobną kategorię, podobnie jak jęzor Piotra Żurawskiego.
Pierwszy plan to mieszanka doskonała.
Drugi również jest naprawdę przyzwoity. Eryk Lubos cichutki, acz stanowczy, Hamkało - pokręcona, ale i odważna w swojej kreacji, Kolak - urocza, ale moją ulubienicą jest Dominika Kluźniak. Scena przy papierosie jest zdecydowanie w Top.

Najsłabiej wypada Agnieszka Więdłocha. Tylko, że to nie wina aktorki, a całego niepotrzebnego wątku miłosnego. Nie mam pojęcia po co koniecznie postanowiono wcisnąć te kilka scen “romansu”. Na szczęście nie trwało to długo i mądry montażysta powycinał ile mógł ;)

Jestem zachwycona naturalizmem i wszystkimi scenkami z naturszczykami i tłumem statystów. To jest po prostu odzwierciedlenie 1:1 polskich festynów, czy innych imprez z okazji “Dni miast”, czy spotkań “Hodowców drobiu”. Jeden je, drugi ziewa, kolejny klaszcze, inny człek nagrywa na telefon, czy śpi po spożyciu rozcieńczonego piwa. Cała prawda o małych miasteczkach i ich rozrywkach.

To jest komedia o muzyce, ale przede wszystkim o przyjaźni. I gdyby wywalić wszelkiego rodzaju rozmowy damsko-męskie, deklaracje uczuć, czy podobne pierdoły - byłoby naprawdę znakomicie.
Kino śpiewało! A na “tratatata ta” wręcz wyło z radości ;)
Dobór muzyki imponuje i rozśmiesza do łez, a Paweł Domagała po raz kolejny udowodnił, że jest świetnym wokalistą.

Zabrakło mi końcówki. Jakiegoś efektu “Wow”, który podbiłby wszelkie poczynania wesołej trupy. Koncertu z prawdziwego zdarzenia, odkrycia przez profesjonalnego managera, czy chociażby objawienia się w Internecie.
Może to i byłby pomysł na drugą odsłonę? Żartuję oczywiście.

Za Wisienki, retrospekcje, dialogi, montaż, Multiplę i Pana od kiełbasek ;) Za aktorstwo i dialogi. Odejmując: miłosne bzdety i kilka minut na końcu (tak naprawdę to niewiele zabrakło, aby Exterminator był komedią kultową). Z czystym sumieniem -
3.99 bobra.

PS. Naprawdę polecam.
Mój brat po pierwszych zdaniach stwierdził: “Niemożliwe, że to polski film” i zarezerwował sobie miejsca na jutro ;)

Ps2. Kupuję książkę, chociaż na sztukę też chciałabym się wybrać.
Ps3. Zwiastun “Ataku paniki” był genialny. Jadę!