Nie będę pisać recenzji, bowiem nie chce mi się zagłębiać w meandry nowych otwarć, zepsutych wątków, czy rozdrapywać pochodzenia Johna Snow.
Jeśli nie oglądacie Gry o Tron, to Shame, Shame, Shame! ;) A tak serio: Macie sporo do nadrobienia.
Serial przeskoczył książkę, ale George R.R. dba o to, aby na planie wszystko trzymało się przysłowiowej “kupy”.
Siódmy sezon był świetny. Rozrywka w czystej formie, a wszelkie sceny walk, smoki itp. sprawiały, że człek po odcinku mógł tylko powiedzieć: “Mają rozmach skurczybyki” :)

Jak widzimy budżet jest ogromny, a HBO stawia wszystko na jedną kartę.
I to przynosi zyski - kolejne rekordy oglądalności zostały pobite.

I wszystko jest super, tylko człowiek musi mocno pilnować się, kiedy ma ochotę włączyć facebooka. Każdy serwis MUSI już w nocy umieścić konkretnego “Mema”, czy też powalić czekających na odcinek jakimś solidnym tytułem - Najlepiej z nazwiskiem uśmierconego.

Jeszcze jedna rzecz. Wydając grube miliony na efekty, promocję, sceny walk itp. warto przede wszystkim dobrze zabezpieczyć serwery.
W listopadzie 2016 roku! hakerzy wykradli scenariusze siódmego sezonu. I wszystkie teorie (Serio) właśnie się potwierdziły. Widziałam listę “Spoilerów, które niekoniecznie muszą być prawdziwe) dopiero dzisiaj, chociaż omijanie ich przez taki okres czasu jest sporym wyzwaniem.

I właśnie o Spoilery pokłóciłam się z chłopem. On nie widzi problemu w tym, żeby pół roku wcześniej dowiedzieć się o śmierci ważnego bohatera, czy wydarzeniach, które na dobre zmienią losy całej historii.
Ja uważam, że to konkretnie psuje zabawę i szlak mnie po prostu trafia, jak na dzień dobry widzę już wielki obrazek przedstawiający coś, co wydarzy się w ostatniej minucie.

Mam pytanie do Was. Co uważacie o takich “kontrolowanych wyciekach”?
Chociażby takich z naszego lokalnego gruntu - o Tomku Chodakowskim?