Pozostało sporo seriali, które warto oglądać, ALE już na żaden, nigdy nie będę czekać tak jak na “Grę o Tron”.
Wiosna + okolice kwietnia = nowe odcinki “Gry”. Co tam kwitnące bzy, czy zielone trawniki. Słysząc muzykę z czołówki pojawiały się ciarki. A raczej “ciary”.
Spoilery, zwiastuny, cała otoczka, nowe wiadomości, zdjęcia z planu, plotki… A później ŁUP! I zaczynało się “dziać”.

Zarwałam w sumie tylko trzy noce (3:00), przeczytałam trzy książki, kilkukrotnie się pokłóciłam o jakość poczynań, czy wybory bohaterów ze znajomymi i rodziną, zostałam nabrana przez chłopa, który zarwał tych nocek więcej: “Przegadany dziś będzie, nie masz co żałować, że nie wstałaś” ;)

“Winter is coming” - śmialiśmy się z dostawcą opału.
“Shame! Shame! Shame!” - witałam się ze znajomą, która zapomniała oddzwonić.

“Gra o Tron” na zawsze zostanie częścią popkultury i najchętniej komentowaną produkcją świata.
Po dzisiejszym* finale otrzymałam cztery telefony. Pogadaliśmy…
Napiszę Wam o czym, tylko UWAGA NA SPOILERY!

Na pewno nie oddam się analizie szczegółowej.
Jeśli Was interesuje kto został pominięty, kto się odnalazł, z jakiego jest rodu i jaka przepowiednia się nie spełniła - szukajcie w internecie.

Jako kobieta, jako emocjonalny człowiek, a przede wszystkim jako fan, napiszę tylko: “Ech…”.
Finał mnie wynudził doszczętnie, a jednocześnie nie jestem zła.
Zastanawiam się jak inaczej scenarzyści mogliby zakończyć losy wszystkich bohaterów w ustawowej godzinie i wyobraźnia podpowiada mi jeszcze więcej bzdurek ;)

Tak naprawdę, to byłam bardziej zawiedziona ostatnimi odcinkami. To one sprawiły, że historia została zmaltretowana, a postacie, którym od lat kibicowaliśmy przeszły jakieś psychologiczne harakiri.
Cały sezon jest do poprawki.
Żal mi Johna, żal mi Daenerys, Ary’i, ale najbardziej to George’a RR Martina.
Ciekawe czy też usnął na Finale?

Szkoda, że scenarzyści nie chcieli powalczyć o jeszcze kilka serii. Ja rozumiem “zmęczenie materiału”, ale mając do dyspozycji budżet bez limitu, sztab profesjonalistów i najwierniejszą widownię świata… to mogłoby się udać lepiej.

Sumując: Tyrion wygłosił mowę, po której Bran został królem. Sansa stwierdziła, że Północ będzie niezależna i została jej władcą (należało jej się - przez cały sezon kryła się po kryptach, siedziała w domu i puszczała pogardliwe spojrzenia ;), John za zabicie królowej został zesłany do Nocnej Straży, a Arya rozpoczęła podróż życia i jak Kolumb będzie odkrywać nowe lądy.

Tyle kochani.
Szkoda, że dalej nie wiemy gdzie ukrył się ostatni smok.

W ocenie ogólnej finałowi należy się “pała”.
Po analizie, przemyśleniu i podobnych duperelach dam 2,5.

Ps. Tak mi szkoda tej produkcji.

*Tekst pisany na szybko, w poniedziałek. Siła wyższa sprawiła, że publikuje się teraz.