Prapremiera, więc Spoilery poniżej.*

Tytuł zmieniał się kilka razy. W zasadzie każde zdanie wypowiadane przez bohaterów może nim śmiało zostać ;)

Szczerze wyznam, że po odcinku dziesiątym miałam pewne obawy co do przyszłości “To nie koniec świata”.
Kajam się :) Odcinek 11 po raz kolejny udowadnia, że dawno w Polsce nie było tak dobrze napisanego serialu obyczajowego.

Wyważenie wątków obyczajowych, romantycznych i sensacyjnych + mocna dawka bardzo dobrego humoru. Nie wspominając już o wybitnej grze aktorskiej. To lubię najbardziej. Posługując się językiem Darka - primasort :)

Irmina i Kazimierz, którym jest pisany romans wybrali się na wspólny spacer.
Mężczyzna opisywał matce Pawła reguły i rytuały polowań.
I jak widać kobieta nie była zachwycona martwymi zwierzakami, które trzymają w pyszczku krwawe patyki…(szczerze mówiąc mnie też to poważnie odstraszyło).
Było już dobrze (bezkrwawe łowy z lornetką), gdyby nie rozmowa o głuszcu. Zafascynowany Kazimierz, który z jednej strony chce zaimponować matce Pawła, a z drugiej przypomina sobie ekscytujące polowania. Rewelacja!
“Dryft, izolacja, grubodziób”.
Okazuje się jednak, że matka Anuszkiewicza, która jest wielką “damą” i preferuję szynkę prosciutto (która nie jest znana pozawarszawskim kręgom i podejrzewa się, że pochodzi prościutko od KROWY ;) jest w zasadzie mądrą i dobrą kobietą.
Świetna rozmowa z Anką i jeszcze lepsza z Halinką, której mąż postanowił zmienić swoje życie, a przede wszystkim kobietę.

Przy okazji nie wierzę, że Stanisław uciekł od Halinki i zakochał się w temperamentnej blondynie. To do niego nie pasuje.

Krystian Wieczorek i jego taniec w domu ojca przypominał mi jedną z ulubionych scen w filmie “Love Actually”, gdzie Hugh Grant również dał się porwać muzyce ;)
(I tak sobie myślę. Mężczyzna tańczący w luksusowym apartamencie wygląda zabawnie i uroczo. Ciekawe jak na podobne wygłupy zareagowałabym, gdyby działy się w przeciętnej kawalerce…)

Anka wyjeżdża do Warszawy aby wyznać Pawłowi uczucia. Przy okazji musi załatwić sprawy gminy. Nieoceniona Ula, która pożycza przyjaciółce samochód i wystrzałową kreację.
Metamorfoza trenerki Wow! Widzieliście ten błysk w oku Anuszkiewicza? Po raz pierwszy zobaczył ukochaną w czymś innym niż dresy.  Na duży plus zazdrosna wspólniczka ;)

Jedynym słabszym (ale nie słabym) punktem odcinka był Damian (Andersz) - nowy podopieczny menadżera, a raczej sposób w jaki się zachowywał na imprezie.
Gówniarz, rozpieszczony do granic możliwości, który nie widzi żadnego problemu w zniszczeniu mienia, lub obrażaniu sporo od niego starszego człowieka.

Biedna, zapłakana  Nora, której w biały dzień, sprzed komendy ukradli kołpaki. Scena z mężem bardzo udana, jednak na szczególną uwagę zasługuje wizyta w warsztacie samochodowym Darka. Mocno się uśmiałam.

Darek dał się “wkręcić” Saszy i jest podejrzany o handel narkotykami. Anka wyznała Pawłowi miłość - nagrywając się na sekretarkę.
Nie ma pojęcia, że adresat jej słów nie ma już sprawnego telefonu.

Odcinek genialny. Każda scena była potrzebna i wywoływała reakcje: od wybuchów śmiechu, po momenty wzruszeń.
5 bobrów. Naprawdę mam nadzieję, że podobny poziom zobaczę za tydzień.


*Wiecie co? Wkurzają mnie już te prapremiery, kiedy człowiek musi wstrzymywać się z komentarzami i wiedzą na temat kolejnych wydarzeń.
Nie ma jak promować seriali, nie ma jak pokazywać zdjęć z nowych epizodów bo “kolejny” odcinek już został wyemitowany (online za darmo)…

Nie widzę problemu aby odcinki w internecie miały premierę po tych, które ukażą się w telewizji (jak np. Prawo Agaty”).