Holet 52 – po odcinku 25

Niezły cyrk chciałoby się powiedzieć, z racji tego, że ten odcinek zawojowali pracownicy związani z tym zawodem. Wbrew pozorom epizod zdominowały nie pokazy kuglarzy, a poważne problemy dorosłych ludzi – czyli jak zawsze.
Standardem jest już chyba to, że jak na początku widzimy zwierzę, to możemy być pewni, że prędzej czy później ucieknie z pokoju. Tak było w przypadku psa, węża, a teraz świnek.

Były mąż Lucy w zasadzie niczego ciekawego nie wniósł do jej życia, wiemy tylko, że on skończył z nałogiem, a ona nie może się z nim uporać. Ale Lucyna Malec tak uroczo gra pijaną, że mam nadzieję, że scenarzyści nie wpadną na pomysł leczenia jej w ośrodku odwykowym i łagodzenia jej charakteru.
Byłaby to duża strata dla serialu.
Przy okazji zobaczyliśmy dzisiaj jej „ludzkie” oblicze. To zagubiona kobieta, po przejściach, która nadal szuka miłości.

Główny wątek odcinka czyli „para” rodziców i dziecko. On jest gejem, ona postanawia ułożyć sobie życie z heteroseksualnym mężczyzną. Są przyjaciółmi, jednak mężczyzna nie wie, że jego dziecko zostało już adoptowane, a teraz będzie wywiezione za granicę.
Tradycją serialową jest też chyba to, że Jacek Poniedziałek w każdym serialu, gdzie pojawia się gej, gra jednak osobę heteroseksualną, chociaż w życiu prywatnym dokonał już coming out’u i wiemy, że jest homoseksualny. Może dla odmiany scenarzyści chociaż raz obsadzą go w roli geja 🙂

Nie podobał mi się natomiast pomysł z podrywaniem Rafała. Akurat kilku homoseksualistów znam i mają wyjątkowy „radar” na facetów. Nikt nie odważy się podejść, zaczepić heteroseksualnego mężczyzny z obawy, że po prostu dostanie w pysk. Co oczywiście się wydarzyło w tym przypadku.
Kolejny, pielęgnowany stereotyp. I później, dzięki takim bohaterom mężczyźni heteroseksualni uważają, że strach wybrać się do klubu, pójść na imprezę z gejami „bo będą podrywać”, „będą nachalni”. Nie nie będą jeśli nie wyczują, że odwzajemniacie ich zainteresowanie.
Głupie to było, nieprzyjemne i środowiska mniejszości seksualnych mogą prostować 🙂

Od kilku odcinków nie widziałam też, żeby Natalia wykonała choć jeden telefon w sprawie np. ZUS’u, od dawna nie podpisała też ani pół papierka. Przez cały dzień pracy ugania się po mieście i rozwiązuje problemy swoich przyjaciół i wrogów. Bardzo lubię tą bohaterkę, tylko szkoda, że nie pokazują, że jest z niej prawdziwy dyrektor hotelu, a nie śliczna dziewczyna, której dzień pracy zaczyna się od telefonu do przyjaciółki, po którą jedzie przez cały odcinek, lub kłótni z byłym chłopakiem i podnoszeniu na dachu jego matki z wizytami w szpitalach włącznie. Trochę przypomina mi pielęgniarkę środowiskową a nie właścicielkę luksusowego przedsiębiorstwa 🙂

Wyglądała dzisiaj naprawdę rewelacyjnie. I za to należą się po raz kolejny brawa dla charakteryzacji i specjalistów od kostiumów.

Odcinek nie był zły. Ale kolejny raz nic szczególnego do akcji nie wniósł. Może poza tym, że mama Artura w końcu zdecydowała się porozmawiać z bratem i ze swoim synem. Świetne aktorstwo w obu przypadkach.

3 bobry z minusem.

fot.http://www.hotel52.polsat.pl/

4 odpowiedzi do “Holet 52 – po odcinku 25”

  1. Również i pod tym podsumowaniem się podpisuję 🙂

    A co do Lucy, to po raz kolejny widzimy (tak jak w przypadku Elizy ze `Szpilek…`), że kobiety są wredne i zołzowate, gdy zostały skrzywdzone przez faceta, a nie same z siebie 🙂

  2. A co do Natalii, to śmieszy mnie trochę to, że zawsze jedzie czy idzie gdzieś tak jak stoi, tzn. np. nie zabiera torebki czy coś w tym stylu. Nawet do Ostródy pojechała z Tomkiem z marszu 😀

  3. Nudnawy trochę odcinek. Szczerze spodziewałam się ze watek z Lucy inaczej sie potoczy. Pojawienie się męża mogło być w bardziej dramatycznych okolicznościach alebo jakoś śmieszniej pokazane. głowni bohaterowie też nie mieli jakiegoś sekretu który wychodzi dopiero na końcu odcinka a przez cały czas coś się dzieje i trzeba się zastanawiać. Zero emicji większych.
    Ines ma rację 🙂 nie ma nawet gdzie porfela schowac bo byla przeciez w takiej sukience i podkolanówkach 🙂

  4. Admin, a masz jakieś informacje, dlatego z obsady zniknął nagle Robert Kuraś, czyli szef kuchni Paweł?
    Bo trochę się ten jego pobyt w Ostródzie przedłuża i jestem ciekawa, czy to było zamierzone przez scenarzystów czy na prośbę aktora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *