Natalia w końcu wyjaśniła sobie sprawy z Tomkiem. Każdy uwikłany w ten związek ucierpiał lub ucierpi - jak Dorota, która coraz bardziej angażuje się w znajomość z Arturem.
Pomysł z kwartetem smyczkowym i oświadczynami w pracy nawet na mnie nie wywarł dobrego wrażenia. I dlaczego nie było kwiatów!

Główny wątek z hotelowym gościem niestety słaby. Ukrywanie znajomych po pokojach, bieganie po piętrach… mam wrażenie, że to już widziałam. Komedii w tym mało, sensacji tym bardziej.
Ot taka zapchaj dziura, która niczego ciekawego nie wniosła. Aktorsko też nikogo nie pochwalę.

Pochwalę Lucy. Nie znaczy to, że pochwalam picie w pracy oczywiście ;) ale Lucyna Malec gra osobę w upojeniu alkoholowym rewelacyjnie. I jest naprawdę wiarygodna. Jak widać atak choroby filipińskiej tym razem przyniósł jej poważne problemy. Wydaje się, że zostanie zwolniona z pracy. Mam jednak nadzieję, że najciekawsza postać wśród pracowników hotelu tak łatwo się nie podda.

W tym sezonie nie udają się fryzury Natalii i Doroty. Z odcinka na odcinek dziewczyny wyglądają coraz gorzej. Trochę przekombinowali styliści.

Coraz częściej pokazuje się barman, w tym sezonie więcej też Wioli i bardzo dobrze. Marta i Kuba po raz kolejny służyli za tło. Bardzo dobry Artur i jego reakcje na cyrk z oświadczynami. I paznokcie, które wbijał sobie składając wymówienie. Naprawdę nieźle.

W zasadzie nie ma co się rozpisywać. W odcinku poza pijaństwem Lucy i oświadczynami Tomka nie wydarzyło się nic ciekawego.
2 bobry.