Ten serial wybroni się sam. Jak nie będzie ciekawych perypetii pomiędzy pracownikami hotelu, zawsze zostają goście.  Ta produkcja potrafi jednak połączyć oba wątki na tyle skutecznie, że odcinki ogląda się bardzo dobrze. Widać, że serial postawił na ulubieńców Pań i już od dzisiaj pojawiła się druga połówka BoBo (Bosak - Bobek).
To bardzo dobry pomysł, tym bardziej, że wątek Tomasza ma nieźle namieszać w sprawach sercowych Natalii, a Bosak (chociaż był krótko na wizji) bardzo dobrze się zapowiada.

Świetny pomysł z panem od fitnessu i jego “ujawnieniem się”. Szkoda, że Karolinka wygadała pijanemu gościowi, że Pan przebrał się za kobietę, bo ten wątek mógłby być poprowadzony w super komediowym stylu.
Jedyny minus to aktorka, która grała żonę “przebierańca”. Nie wiem dlaczego ale nie uwierzyłam w ani jedną jej łzę. Wyszło co najmniej średnio.
Szkoda, że nie było Lucyny Malec - szefowej pokojówek. Ona pewnie też powiedziałaby na widok tak oryginalnych kobiet kilka “mądrych” zdań.

Olga Bołądź ma w sobie coś takiego, że może jednocześnie grać studentkę jak i panią po 30-stce. No i do tego jest prześliczna. Ciekawe jak szybko uda jej się “pocieszyć” Artura.

Najwięcej przeżyła dzisiaj Iwona. Nie dość, że córeczka jej ukochanego jej nienawidzi, nie dość, że miała konfrontację z byłą żoną Michała, to jeszcze jej syn/brat wyprowadził się do prostytutki.

Najbardziej rozśmieszyła mnie wcześniej zapowiadana, reklamowana i fotografowana scena z Natalią Lesz, która trwała zaledwie kilka sekund. Piosenkarka weszła do hotelu przytulając do piersi Cosmopolitan … i koniec.

Od dzisiaj każdy odcinek będę oceniać w skali od 1-5. Ale nie banalnymi gwiazdkami. Skala będzie w bobrach :) Bo czy ten bóbr na zdjęciach nie wygląda jakby oglądał właśnie jakąś ekscytującą produkcję? Jest po prostu genialny :)

A więc Hotel 52 - Odcinek 19:

fot.http://www.hotel52.polsat.pl