Jak zwykle moja recenzja i bobry. Uff po długiej passie słabych aktorów drugoplanowych, którzy pojawiali się co odcinek i psuli mi zabawę nareszcie nie mam się do kogo przyczepić.
Zasada, którą na własne potrzeby nazwę “constans” nadal działa. Jak pojawia się epizod z Martą i Kubą, to z pewnością nie zobaczymy genialnej szefowej pokojówek Lucy.

Wątek zdecydowanie lepszy od poprzedniego ale było za dużo smutku. Odcinki Hotelu przyzwyczaiły nas do wyrównania tego poziomu za pomocą gagów czy to z udziałem gości, czy też personelu.
Jedynym śmiesznym momentem była mina Kuby, który został “sprzedany” na noc do ślicznej Marty.

Pani Małgorzata Pieczyńska na stałe mieszka w Szwecji, więc jej znajomość tego języka jest jak najbardziej zrozumiała. Jednak wielki szacunek dla Marcina Bosaka, który dla roli w serialu musiał nauczyć się bądź co bądź trudnej mowy. Aktor świetnie gra swoją postać, jednak po tym odcinku mój entuzjazm i wiadra zachwytu nad bohaterem trochę osłabły. Wydał mi się bufonowaty i zapatrzony w siebie - mam nadzieję, że po kolejnych epizodach zatrze to wrażenie.

W Hotelu pojawiła się mama Artura, która zdradziła, że “wujek” przeprowadził się z córką do Warszawy, ponieważ miał pewne problemy z pomówieniami o molestowanie seksualne w Krakowie. I z pewnością nie ma co gdybać - kobieta nie ma pojęcia jaka krzywda spotkała jej dziecko.

Większość odcinka zabrała akcja uwolnienia Igora. Bandyci zażyczyli sobie niebagatelnej sumy 60 tysięcy złotych, wszystko przebiegło bez komplikacji i chłopak z obitą twarzą wrócił do domu. Jednak ten wątek dał początek nowemu - żona Michała przez przypadek dowiedziała się, że Iwona jest matką chłopca. Podejrzewam, że wykorzysta to przy najbliższej, sprzyjającej okazji, dodatkowo postara się aby kochanka jej męża dotkliwie ucierpiała.

Jedna nieścisłość, drobnostka. Bandyci, którzy handlują prochami, napakowani sterydami, w dresach i złotych łańcuchach potrafiliby złamać hasło dostępu do konta głównego administratora? Szczerze wątpię. Jeśli już chodziło im o psikus dla hotelu tanio, szybko i z właściwą sobie gracją mogli powybijać szyby kamieniami. Prawda?

3 bobry - bo właściwie nie mam za co dodać czwartego, a dwa to za mało, tym bardziej, że nie pojawił się żaden amator, który swoją “grą aktorską” psuł mi rozrywkę.

fot.http://www.hotel52.polsat.pl/