Zdania wielbicieli są mocno podzielone. Większość głośno krzyczy, że to już nie House, że Gregory zachowuje się jak zakochany małolat, że to jemu nie przystoi itp. Ja należę do drugiej grupy - tych, którzy docenili pracę scenarzystów i aktorów.

Pierwszy odcinek dzieje się prawie w większości w mieszkaniu House’a. Akcja zaczyna się kilka minut po wydarzeniach szóstego sezonu, kiedy Gregory chciał wrócić do nałogu. Cuddy jest bardzo zmysłowa ale między seksem, wspólnymi kąpielami prowadzone są rozmowy.
I to rozmowy o wszystkim co ważne. O wakacjach, o porzuceniu narzeczonego, o szpitalu i problemach administracyjnych.

Scenarzyści mogli posunąć akcję do przodu - jak widzimy w zwiastunie kolejnego odcinka powróci stary, dobry House, który klepie Cuddy po pupie i rzuca jej kąśliwe uwagi. Czy to wypaliłoby w pierwszym odcinku? Ja nie uwierzyłabym, że ta miłość ma szansę, jeśli mój mężczyzna zachowuje się jak szowinistyczna świnia ;)

Akcja toczyła się leniwie, para oswajała się ze sobą w sposób naturalny. Wątki humorystyczne powoli rozładowały napięcie - najlepszy był moment otwarcia szampana za pomocą katany. Sami aktorzy wyglądali na mocno rozbawionych.

Ostatnia rozmowa była kwintesencją odcinka. House boi się miłości, boi się związku i uważa, że to nie wypali. Cuddy jest rozsądna i przekonująca. Ona też nie chce aby jej mężczyzna się zmieniał, bo uważa go za najwspanialszego człowieka pod słońcem.

Cudowny Wilson, który po raz kolejny okazuje się prawdziwym przyjacielem włamuje się do domu Gregorego oknem. Biedak się zaklinował i uznał, że House ma halucynacje.

Denerwowała mnie postawa zespołu House’a w stosunku do lekarza, którego leczyli. Traktowali neurochirurga z góry. Nie mówiąc już o tym, że powinni człowieka szanować chociażby ze względu na wiek - Trzynastka i Chase to przy nim gówniarze, a zachowywali się jakby pozjadali wszystkie rozumy…

Jeśli nie spodobał się Wam pierwszy odcinek - zerknijcie na zwiastun kolejnego. Cyniczny House powróci w pełnej okazałości.

Pierwszy odcinek był bardzo potrzebny nie tylko parze Huddy. Mnie również.

fot.spoilertv.com