Wiem, że sporo osób twierdzi, że przypadki w siódmym sezonie są nudniejsze i cały sezon kręci się wokół Cuddy i tym jak z Gregorego zrobić pantoflarza. A ja się z tym nie zgadzam! Ciekawe przypadki i tylko ciekawe przypadki mogliśmy oglądać w sezonie nr 1, 2, 3, 4 i 5 więc strasznie cieszyłam się, kiedy House w szóstej serii wylądował w psychiatryku. Niestety jego pobyt zakończył się na kilku odcinkach i znów mogliśmy oglądać… jedynie ciekawe przypadki.
Teraz jest zupełnie inaczej!

Najnowszy odcinek poza przypadkiem medycznym - słabszym zdecydowanie ;) ale z zaskakującym finałem pokazał nam, że Gregory to nadal cwaniak i potrafi bawić się ludźmi.

Bardzo się cieszę, że scenarzyści nie pokazali od razu jak House’owi mięknie serce na widok prześlicznej skądinąd dwuletniej Rachel. Jej widok za lodówką  w kolorowej piżamce idealnie nadałby się na finał jakiejś komedii romantycznej, w której zatwardziały kawaler klęka na kolana i poi dziecko soczkiem. Ale ten przypadek jest zupełnie inny: Twoja mama mi zabroniła dać ci pić, wiesz jaka ona jest… do spania!

Wezwanie na pomoc przyjaciela - wiedzieliśmy o tym od dawna, wiedzieliśmy też, że przyjaciel spanikuje jak dowie się, że dziecko “coś” połknęło. Ale dobrze, że Wilson mimo wszystko poczuł się odpowiedzialny i starał się pomóc jak tylko potrafił.
Przy okazji robienia łosia - przypomniałam sobie scenę z Epoki lodowcowej, w której wielki tygrys z kłami robił: “Gdzie jest dziecko” ;)

Widok House’a, który z latarką w ustach grzebie pałeczkami do chińszczyzny w kupie dziecka - rewelacja.
Podobnie jak napromieniowanie wskaźnika Wilsona i sprawienie, że to Cuddy błagała go o opiekę nad dziewczynką.

Uśmiałam się i uznaję, że stary, dobry House, o którym wszyscy piszą… nie musi wracać. Nowy zdecydowanie daje radę, a wątki z Cuddy, a od dzisiaj z jej córeczką są jednymi z moich ulubionych.
A ostatnia scena, kiedy Rachel tak beztrosko wydała swojego opiekuna sprawi, że każdy pomyśli, co kobieta zrobi House’owi.

Odbieram jednego bobra za pewną niekonsekwencję. Może to niedopatrzenie scenarzystów, może źle wytłumaczono to widzom - nie wiem. Ale jeśli Cuddy zostawia córkę pod opieką niani, to dziwię się, że nie zadzwoniła ani razu do domu, żeby spytać jak się mała czuje, co porabia itp. Nie podejrzewam, że pracownica dałaby radę skłamać matce, a nawet jeśliby powiedziała, że House wziął jej córkę na spacer to szybko na jaw wyszłoby gdzie właśnie przebywa - przecież Wilson i House byli widziani w szpitalu.

Czekam na więcej w tym właśnie stylu.