To nie jest serial, który sprawił, że padłam na kolana i z niecierpliwością czekam na kolejne epizody (jak było np. w przypadku “Fargo”).
Ale nie ukrywam, że nowa propozycja od Shondy Rhimes jest całkiem zgrabnie napisana, trzyma w napięciu i dobrze się ją ogląda.

Sam tytuł: “Jak uniknąć kary za morderstwo” pojawia się na pierwszym wykładzie dla studentów prawa. Pisze go na tablicy Annalise DeWitt - główna bohaterka - wybitny prawnik, który na sali sądowej jest nie do pobicia. Kobieta wśród uczniów szuka najlepszych - inteligentnych i dobrze przygotowanych, ale przede wszystkim takich, którzy zbierając dowody nie cofną się przed niczym.
Podobała mi się walka studentów, którzy zdecydowanie pomogli swojej profesor wygrać sprawę.

Dobre zagrywki scenariuszowe - na początku odcinka widzimy, że grupa młodych ludzi stara się zniszczyć ciało zamordowanego człowieka. W finale możemy zobaczyć jego twarz… I pojawiają się ciarki. Bo doskonale wiemy kim jest człowiek ukryty w dywanie.

Mnóstwo rozpisanych wątków - z pewnością pokazani nawet przez chwilę bohaterowie będą mieli duże znaczenie w sprawie.

Pilot był całkiem udany, zdecydowanie na plus wszystkie sceny ze studentami. Ale tak jak pisałam na wstępie to nie jest serial, który sprawił, że “szczęka mi opadła” ;)
Ogląda się miło, akcja trzyma w napięciu, a bohaterowie są całkiem udanie napisany.

Amerykanie pokochali nową produkcję - o czym świadczą genialne wyniki oglądalności.
Ja dam po pilocie 3 bobry.