Ruszyła już druga seria “Wyposażonego”, kolejny odcinek HBO wyemituje 11 lipca, więc najwyższa pora stwierdzić, czy serial wart jest zobaczenia.

Nie ma fajerwerków, końcówki odcinka nie zapierają tchu w piersi ale serial jest całkiem niezły. Po pierwsze dzięki Ray’owi, w którego wciela się Thomas Jane. Przystojny, rozwiedziony trener koszykówki wychowuje dwójkę dzieci (nota bene jego pociechy wyglądają jak kopia dzieciaków Ozziego Osbourne’a sprzed lat), żona odeszła do wspólnego znajomego ze szkoły średniej (który teraz świetnie zarabia jako dermatolog) i trafia mu się upierdliwy sąsiad - prawnik.
Ale kłopoty mają dopiero nadejść…
Pewnej nocy zwarcie w instalacji elektrycznej wywołuje pożar w domu Ray’a. Okazuje się, że mężczyzna nie zapłacił za ubezpieczenie. Naprawa przekracza jego zdolności finansowe, dzieci odchodzą do matki, a Ray  (nie mając właściwie gdzie się udać)  zamieszkuje w jednoosobowym namiocie…

W skrócie streściłam dopiero fragment pilota :)

Waletujący w namiocie mężczyzna przypomina sobie jednak, że posiada zalety. A przynajmniej jedną. I mowa tutaj o dużym członku. Znajduje się też odtrącona kochanka, która zgadza się zostać jego alfonsem, pojawia się cała plejada klientek, była żona, była teściowa, sąsiadka i wiele ciekawych postaci.
Nie obejdzie się bez porównywań z Californication - które bez wątpienia jest lepsze. Ray ma jednak inną mentalność niż wyrachowany i pyskaty Hank, nie do końca wiadomo czy spadnie na przysłowiowe “cztery łapy”, jak jego kolega pisarz. I przygody Hanka są z gatunku”upił się i zaliczył”, a Ray’a - ma zlecenie, trzymajmy kciuki :)

Na pewno serial nie zostanie “kultowym” (no może w środowisku panów do towarzystwa) ale w sezonie ogórkowym warto niekiedy zerknąć na lżejsze pozycje. I to nienajgorsze. Nie nastawiajcie się jednak na super komedię, bo niekiedy bywa gorzko.
Serial niestety jest przewidywalny. Ale tak powinien wyglądać “mężczyzna do towarzystwa”.