Nazwisko aktorki i zdjęcie poniżej, gdyż z pewnością nie wszyscy zdążyli zobaczyć finałowy odcinek “Jak poznałem Waszą matkę” i nie mam zamiaru psuć Wam przyjemności.
Oczywiście po ostatnim epizodzie pojawiły się spekulacje, że dziewczyna pokazana w ostatniej sekundzie nie musi być matką, że może scenarzyści po raz kolejny bawią się z widownią, itd. Produkcja ostatecznie potwierdziła i nie ma już wątpliwości. To matka dzieci Teda.

Ósmy sezon był strasznie słaby. Momentami nawet żałosny i widać było, że twórcom kończą się pomysły. Nudny wątek Marshalla i Lily, nieudane związki Teda i Barney, który wymęczył nas znajomością z Patrice i planowaniem spektakularnych zaręczyn.

Skupię się jednak nad finałowym epizodem.
Jak na serial komediowy nie było za wiele śmiesznych scen. Na uwagę zasługują treningi do pierwszego tańca nowożeńców i rozmowa Marshalla z przedstawicielem Komisji sędziowskiej.
Niestety to co miało być śmieszne - czyli Barney i Robin w restauracji (zły stolik i uderzanie drzwiami klienta przez obsługę - zirytowały mnie, takie scenki pamiętam m.in. z Benny Hill’a ) nie wyszło zupełnie. Nie mam pojęcia po co pojawił się wątek pary, którą narzeczeni starali się skłócić. Jak dla mnie to swoisty “zapychacz” czasu.

Jednak tym razem nie chodziło o to, żeby było śmiesznie. Wszyscy podjęli bardzo ważne decyzje, dotyczące swoich losów.
Ted wyremontował dom, który chce sprzedać. Wiemy już, że nadal kocha Robin i chociaż trzyma kciuki za jej ślub ze Stinsonem to cierpi i nie ma ochoty patrzeć na ich szczęście.
Również Robin, która jedzie limuzyną aby wyjść za mężczyznę, którego kocha ma dziwną minę…

Marshall’a i Lily czeka bardzo ważna rozmowa “nie na telefon”. Eriksen, który przebywał w odwiedzinach u mamy w Minesocie dostał propozycję pracy, o której zawsze marzył. Może zostać Sędzią… Jednak już za kilka dni wyjeżdża z żoną do Włoch! Czy para postanowi się rozstać na rok?

I jeszcze tytułowa matka. W tej roli Cristin Milioti aktorka mało znana z produkcji telewizyjnych, jednak doceniana na Broadwayu i nominowana do nagrody Tony.
Zobaczyliśmy jak wygląda, wiemy, że ma gitarę i słynną, żółtą parasolkę. Niestety to wszystko.

Bohaterowie w dziewiątym sezonie muszą odpowiedzieć sobie na wiele pytań i podjąć naprawdę trudne decyzje.
To był ważny odcinek ale na pewno nie był rewelacyjny. Nie dam 5 bobrów, nie dam 4.
Za poważne zmiany w życiu Teda i Marshalla, za rozwój akcji, za twarz matki: 3,5.