Jeden z najlepszych seriali w Polsce właśnie się zakończył. Oczywiście mówię o premierze w VOD, bo fani na ostatni odcinek muszą poczekać jeszcze tydzień.
Ostatni epizod to wyjazd przyjaciół i właściwy “pogrzeb” Julki. Zmienił też kilka wątków, jednak mam wrażenie, że na upartego można historię ciągnąć bez końca. Ale po co.
Świetny serial. Zakończenie jak w oryginale. Czy czegoś brakowało? Zdecydowanie TAK. Niestety nie było “happy endu”.

Wiedząc jak zakończył się “Cold Feet” mimo wszystko szukałam informacji/streszczeń kolejnego odcinka. Absurdalne? Oczywiście, że tak. Ostatni odcinek miał nam pokazać, że w końcu Adam i przyjaciele rozsypali prochy Julki nad morzem. Ten wątek został szczegółowo dopracowany. Bardzo nierówna gra Pawła Wilczaka. Momentami jego wzruszenie jest mocno udawane, innym razem ściska za gardło - zdecydowanie bardziej podoba mi się Magdalena Popławska. Pojedyncza łza i rozmowy z Dawidzkim wywołują ciarki.

Prochy Julki znalazły się w morzu. Ale nie tylko. Pamiętamy scenę z poprzedniego odcinka - kiedy Piotr rozsypał je na barze. Tym razem dowiedzieliśmy się, że mały Leo również rozsypał mamę w salonie, a Adam w samochodzie. Julia jest właściwie wszędzie - i o to chodziło.

Świetnie zakończony wątek Iza-Piotr. Ona w ciąży, on rozwodzi się z Leną (najwyższa pora). Postanawiają razem zamieszkać i wychowywać dzieci. Lena przyznaje się do zdrady - w zaskakujących okolicznościach.

Oksana i Agnieszka planują wspólny wyjazd. Ten kto nie widział oryginału do końca zastanawia się kogo wybierze Krzysztof. Niestety alb na szczęście postawił na nowy związek z Alex. Adam wyjeżdża z Leo do ojca.

I to już koniec. Okazuje się, że to Julka była klamrą, która spinała wszystkich bohaterów. A jej symboliczny pogrzeb zakończył ich losy.

Odcinków trzeciej serii jest tylko 10. Tylko i aż. Usta usta po pierwszych mocno humorystycznych epizodach  (pamiętacie akcję z różą w pupie? itp.) przeszły w komediodramat. Ostatnia seria mimo wszystko była smutna, melancholijna, a odcinki, które oglądamy obecnie wyciskają potoki łez. Nigdy nie było nudno. Rzadko kiedy mogliśmy przewidzieć zachowania i reakcje głównych bohaterów - i za to przede wszystkim będę cenić ten serial.
Denerwują mnie komentarze w stylu - jak można było zabić główną bohaterkę!? Otóż tego nie wymyślili Polacy, którzy z serialu zrobiliby kolejną Modę na sukces - to serial na LICENCJI UK! To wszystko zostało napisane i zagrane już wcześniej. My tylko kupiliśmy produkt i obsadziliśmy głównych bohaterów.

Czas na ich podsumowanie:
Magdalena Różczka - bardzo nierówne epizody. Ale widać, że aktorka włożyła mnóstwo serca w ten projekt. Uczynna, sympatyczna - nie było źle. Bywało nieźle, było też zdecydowanie słabo.

Paweł Wilczak - główna postać serialu. Nieszczególnie niestety wychodzi mi w podsumowaniu. Pan Paweł lepiej wypadał w momentach komediowych, a już w scenach z Mecwaldowskim widzieliśmy świetną grę aktorską. Ogólnie i porównując z innymi aktorami - tak sobie.

Wojciech Mecwaldowski - jako Piotr Nowak. Zero słabszych wątków. Jedna z najlepszych o ile nie najlepsza kreacja tego serialu. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli.

Sonia Bohosiewicz - nie ma co oceniać jej w tym sezonie, bo jej w ogóle nie było. Ogólnie i biorąc pod uwagę pierwsze odcinki całkiem, całkiem.

Marcin Perchuć - Nigdy nie przepadałam za postacią Krzysztofa. Ale aktor tyle wniósł do serialu, że z przyjemnością oglądałam snoba, który bardzo, bardzo powoli przyzwyczajał nas do zupełnie innego wizerunku. Nie patrzcie na postać, którą od kilku lat grał. Zobaczcie jak jego bohater zmieniał się na naszych oczach. Majstersztyk.

Magdalena Popławska - Agnieszka. Na początku występowała jako tło dla bardziej wyrazistych postaci. Ostatnie odcinki z jej udziałem są genialne. Mam nadzieję, że wszyscy sceptycy zgodzą się ze mną. Ta bohaterka, to jeden z najlepszych punktów serialu.

Żałuję, że Usta usta już się zakończyły. Będzie mi brakować nowych odcinków we wtorki. Ale taki był zamysł pierwowzoru i ciężko cokolwiek dopisać do tej historii. Chociaż nie ukrywam, scenarzyści w Polsce mogli się pokusić o coś a’la “5 lat później” lub podobny zabieg. Czuję niedosyt.
Ostatni odcinek to 3,5 bobra.
Cały serial zdecydowane 5. Szkoda, że nie został wymyślony przez Nas.

fot.http://ustausta.plejada.pl/