Indie Expres – Moja ulubiona ekipa? – po odcinku 1

Wszystko powoli rusza, a dzisiaj zmierzyliśmy się z pierwszym odcinkiem Azji.
Nikt nie odpadł, a Marta Wierzbicka (wygląda jakoś inaczej – prawda?) z koleżanką wygrały immunitet.

Nie jest źle powiem Wam.
Bałam się, że nikt po Rozenkach nie będzie umiał robić Show, a i Renulki nikt nie powtórzy…
Sri Lanka jest przepiękna, a mieszkańcy naprawdę dobrzy i bardzo sympatyczni.

Po pierwszym odcinku mam swoich faworytów. Tak, tak wiem. Znowu stawiam na świrów 😉
Ale jak można nie lubić Tymona?
Kupa, poranne lenistwo, Biały miś itp. Chemia między wokalistą, a synem jest nieprawdopodobna.
Ja kocham luz i wejście w przygodę bez ograniczeń.

Najmniej na dzisiaj lubię Dorotę/pogodynkę (ona też jakoś inaczej wygląda). Ale to nie jest żadna niechęć, która będzie mieć skutki w przyszłości (chociaż to wie?)

Oglądało się nieźle. Krajobrazy są zjawiskowe i gdybym nie była tak spłukana jak jestem, to z pewnością szukałabym biletów na przyszły rok 😉

Format nadal daje radę.
Na razie się rozkręca, więc z przyjemnością zobaczę co będzie za tydzień.

2 odpowiedzi do “Indie Expres – Moja ulubiona ekipa? – po odcinku 1”

  1. Marta zupełnie inaczej wygląda.. to był jeden z moich pierwszych komentarzy, Dorota chowała się za okularami i daszkiem, więc ciężko było mi ocenić. Co do uczestników to mi nie za bardzo podeszła akurat jej przyjaciółka, póki co, oraz towarzysz Antka.

  2. aaa i nie znoszę tych reklam, naturalniej byłoby gdyby Gardias powiedziała prosto do kamery, że Reksona to ich sponsor, że ich antyperspiranty są super, itd. niż to nachalne najeżdżanie na dezodorant… tutaj niby taki pośpiech, szybkie pakowanie i w trasę, a tutaj czas na reklamę jest… to samo specjalnie zainscenizowana scenka z konserwą.. od razu taki program traci na wiarygodności dla mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *