Wszystko powoli rusza, a dzisiaj zmierzyliśmy się z pierwszym odcinkiem Azji.
Nikt nie odpadł, a Marta Wierzbicka (wygląda jakoś inaczej - prawda?) z koleżanką wygrały immunitet.

Nie jest źle powiem Wam.
Bałam się, że nikt po Rozenkach nie będzie umiał robić Show, a i Renulki nikt nie powtórzy…
Sri Lanka jest przepiękna, a mieszkańcy naprawdę dobrzy i bardzo sympatyczni.

Po pierwszym odcinku mam swoich faworytów. Tak, tak wiem. Znowu stawiam na świrów ;)
Ale jak można nie lubić Tymona?
Kupa, poranne lenistwo, Biały miś itp. Chemia między wokalistą, a synem jest nieprawdopodobna.
Ja kocham luz i wejście w przygodę bez ograniczeń.

Najmniej na dzisiaj lubię Dorotę/pogodynkę (ona też jakoś inaczej wygląda). Ale to nie jest żadna niechęć, która będzie mieć skutki w przyszłości (chociaż to wie?)

Oglądało się nieźle. Krajobrazy są zjawiskowe i gdybym nie była tak spłukana jak jestem, to z pewnością szukałabym biletów na przyszły rok ;)

Format nadal daje radę.
Na razie się rozkręca, więc z przyjemnością zobaczę co będzie za tydzień.