Od dawna jestem jedną z największych fanek urody i talentu Pani Danuty Stenki. Dlatego cieszę się, że ma okazję znowu pograć. Czy serial doczeka jednak sześciu sezonów (na tyle pomysłów ma reżyser) nie mam pojęcia.
Ale ogląda się go nieźle, szkoda, że po raz kolejny postawiono na czwartkowy wieczór i pachnie pomysłem z USA.

Główny wątek - rozwiązywania zagadki śmierci profesora Adlera bardzo zagmatwany. Co kilka minut następuje zwrot akcji i mamy kolejnego podejrzanego, żeby na sam koniec znaleźć… kolejnego podejrzanego i znowu namieszać. Kto zabił? Nie będę psuć przyjemności tym, którzy nie oglądali. Mnie się podobało rozwiązanie całej intrygi, chociaż oczywiście profesor mógł iść z dowodami prosto na policję.

Niezłe zdjęcia i ciekawie dobrana muzyka - która nawiązuje do czołówki, połączona z sympatycznymi kolędami (wszak pierwszy odcinek miał miejsce podczas Świąt).

Anna Oster ma tytułowy instynkt, dzięki któremu nie pozwala na zakończenie śledztwa w dogodnym dla prokuratury momencie. I nie wiem co sądzić o jej bohaterce: raz jest zagubiona, raz konkretna i przebojowa innym razem ma w sobie dużą dawkę szaleństwa. A tajemnica jej życia, którą mamy odkrywać odcinek po odcinku zaintrygowała mnie. Ma męża? Dzieci? Dlaczego nic o tym nie wie? Reżyser założył się z widzami, że do końca nikt nie zgadnie. No zobaczymy ;)
Dlaczego policjantka nie wie co to kuchenka indukcyjna
, gdzie się uchowała nie wiedząc, że dyktafony są cyfrowe? To już naprowadza na trop. Może ostatnie lata spędziła w szpitalu psychiatrycznym? (albo w śpiączce?).

Na razie Anna Oster mieszka ze swoim przełożonym, który w ostatniej scenie raczył ją bigosem. I to zapewne dzięki niemu dostała pracę. A dotychczasowa partnerka Piotra została przeniesiona na inne stanowisko. Przed kamerami telewizyjnymi Marieta Żukowska zagrała “Ciachem”. Czyli wcieliła się w zagubioną blondynkę, która nie potrafi sklecić dwóch zdań.

Scena z hipnotyzowaniem świadka za pomocą monety trochę mnie rozśmieszyła. I ten trik już gdzieś widziałam.
Żałuję, że nie ma w nowym serialu wątków komediowych i raczej się takich nie doczekamy. Policjanci mówią dobrą polszczyzną i stronią od przekleństw - trochę science fiction ;)

Poza główną bohaterką nie ma postaci charakterystycznej, która może wkurzać lub bawić. I Szymon Bobrowski mnie nie zachwycił. Ale nie skreślam serialu po pierwszym odcinku. Trzeba zobaczyć co najmniej trzy.

2,5 bobra na dobry początek.

fot.tvp.pl