Amerykańskie stacje przyzwyczaiły nas do długich sezonów, które liczą zazwyczaj powyżej 20-stu odcinków. Tym trudniej pogodzić się w przerwą w losach bohaterów po 6 epizodach! Tak. Angielski serial emituje SZEŚĆ odcinków, które tylko zaostrzają apetyt na więcej.

Wychodzi na to, że Technicy - Magicy cztery serie, to jedna amerykańska. Ale moja recenzja nie może skupić się tylko na liczbach.

Czy było warto - Tak
Czy kolejna seria jest słabsza od pozostałych? - Nie. Z wyłączeniem ostatniego odcinka, który bardzo zaniżył poziom serialu.

Bohaterowie nie dorośli. Nadal uważam, że najlepszym odcinkiem w całej serii był ten o dziewczynie Roy’a - sierocie (której rodzice zginęli w delfinarium). Można kilkakrotnie spaść z krzesła ze śmiechu, prosząc naszych scenarzystów o podobny serial.

Kolejne nie obniżyły lotów (Jen mówiąca po włosku, Moss w teleturnieju itp.) zawsze bardzo śmiesznie i inteligentnie.

Ostatni, szósty odcinek. Reynholm chcę się rozwieść z nieobecną żoną. Ten nie był niższych lotów, to jakieś nieporozumienie.
Zero śmiechu, zero spadania z krzesła - robiony na siłę, fanom pokazał spadek formy produkcji, tym, którzy nie widzieli innych odcinków serdecznie odradzam.

Czekam na więcej. Mam nadzieję, że piąty sezon zatrze wrażenia po finale.

Mimo wszystko czapki z głów.

fot.channel4.com