„Ja się boję… Rozumiesz?” – po odcinku 4×06

Wątek z amnezją nadal się ciągnie.
Niestety, bo to już połowa czwartego sezonu.  Psycholog Jerzego przechodzi samą siebie – ale o tym poniżej.
Porównując do epizodu sprzed tygodnia – zdecydowanie lepiej. I dużo, dużo śmieszniej.

Zacznijmy krótko od głównej pary. Anka, która zobaczyła Jerzego i Dorotę w ręcznikach postanawia zmienić swoje życie. Najwyższa pora!

Wydaje mi się, że scena w mieszkaniu Jerzego miała zmusić Adamowicz do wyprowadzki… Bo inaczej byłoby to zupełnie nielogiczne – mimo amnezji kucharz pamięta przecież, że mieszka z kimś kto o niego dba i z kim łączy go wspólna przeszłość (i że ten „ktoś” może w każdej chwili otworzyć drzwi).
Postać Doroty jest jedną z najbardziej irytujących bohaterek w wiosennej ramówce. Wie, że jej pacjent ma kobietę, która go kocha jednak non stop do niego wydzwania, dąży do intymnych scen i wymienia pocałunki. Jeśli już nie ma godności, to co podziało się z jej etyką lekarską?

Wolałam, kiedy emeryci mieli swoje życie, swoje sprawy, wyjścia, tajemnice i karty (w oparach zakazanego dymu 😉 .
Za dużo bohaterów w jednym miejscu. I dlatego zupełnie pominięto m.in. kucharzy.

Pola z Kubą na krótkich spotkaniach nadal bardzo mi się podobają.
Podobnie jak wątek Zośki, która w końcu przestała uciekać przed swoim adoratorem.

W czwartej serii nie przepadam za parą Beatka – Andrzejek i naprawdę nie mam ochoty oglądać kolejnych kłótni i wymuszonych dialogów o niczym. Momentami nie wiem nawet o co im chodzi.

Ale pojedynczo? Świetne wątki.

Beata jako aktywistka w sprawach uciemiężonych kobiet – jest w końcu pomysł! Przypomnieliśmy sobie, że ta zapłakana mimoza miała kiedyś przysłowiowe „jaja”.

Kocham pijanego Andrzejka. W każdym sezonie wątek z jego upojeniem alkoholowym należy do moich ulubionych. I tak było również dzisiaj.
Piotr Adamczyk był genialny. Łza, która spływała mu po policzku, kiedy opowiadał o wymaganiach Beatki i wyznanie, że boi się odebrać sms’a od żony 🙂 Czego chcieć więcej?
Gra aktorska po raz kolejny na wysokim poziomie – sceną w barze zjadł Świderskiego „w butach”.
„Kończę z boksem”, „Beata to napalm!”.

Było gotowanie, chociaż nie tego się spodziewałam. Był wątek z boksem i całkiem udana scena z obcinaniem włosów.
Irena ma rację. Anka powinna zachowywać się tak jak na początku znajomości z Knappe. Wystarczy błagania na kolanach i narzucania się.
Dobry odcinek.

3 bobry.

5 odpowiedzi do “„Ja się boję… Rozumiesz?” – po odcinku 4×06”

  1. Pijany Żabka po raz kolejny dał radę. Anka i Jerzy już nie dają. Męczy mnie ten wątek i naprawdę nudzi. Jeśli mają się pogodzić w ostatnim odcinku, to ja chyba podziękuję. A Pola moja ulubiona bohaterka jest cały czas spychana na dalszy plan. Szkoda 🙁

  2. W nastepnym odcinku Jerzy sobie przyponi Anke bo dostanie z patelnii :D. Jak niemozecie sie doczekac kolejnego dcinka to wejdźcie na str Tvn i go obejrzyjcie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *