Całkiem na świeżo, po dwóch odcinkach, które pojawiły się na darmowym VOD uważam, że to nie jest zły serial.
Braciak jednak nie jest Karolakiem i nie potrafi improwizować na zawołanie (chociaż uważam, że Pan Jacek jest zdecydowanie lepszym aktorem niż Pan Karolak).

Ja to mam szczęście jest idealną kopią Rodzinki.pl aczkolwiek brakuje mu jednej, podstawowej rzeczy - mądrych, wyszczekanych i naturalnych aktorów dziecięcych!

Rodzinkę.pl oglądało się głównie ze względu na chłopaków. Nie ma Kacperka z uroczym śmiechem - jest dziewczynka, Zosia. Jej żarty są słabiutkie, a riposty całkiem bez sensu. Wyuczone, zagrane. Mam nadzieję na więcej Zosi w serialu bo chciałabym zmienić zdanie.

Kubuś czyli lamer i lawirant został zastąpiony przez Elę. Młoda aktorka radzi sobie całkiem nieźle ale za mało jej było w dwóch odcinkach, żeby docenić jej talent.

Najstarszy - syn z pierwszego małżeństwa czyli Antoni Królikowski to powtórka z “Życia i miłości nad rozlewiskiem”. Szalony, rozgadany, z tysiącami pomysłów na minutę. Całkiem nieźle poprowadzona rola. Irytuje owszem ale chyba o to chodziło.

Przy okazji poznajemy byłego męża, znajomego Tadeusza, przyjaciółki i rodziców.

Cudna Anna Seniuk, która jako teściowa ze zdjęciami (w ilości 500 sztuk) z Zakopanego zupełnie mnie rozbawiła.

I w sumie wizyta teściów (i jednocześnie rodziców) to najlepszy fragment dwóch odcinków. Ciężko mi przestawić się z Rodzinki.pl - czyli kłopotliwych pytań dzieci, które muszą rozwiązać wykształceni rodzice na Ja to mam szczęście - czyli rozmowy rodziców, co jakiś czas przerywane problemami innych ludzi - a to dzieci, a to przyjaciół rodziny…

Niby Ja to mam szczęście może konkurować z Rodzinką.pl za pomocą podobnych pomysłów, kuchni, w której zazwyczaj dzieje się cała akcja i produkt placement (którego w nowym serialu jest zdecydowanie mniej).
Brakuje mi jednak mądrych i rozpuszczonych do granic możliwości chłopaków. Więc jeśli mam wybierać - nadal zostaję wierna Rodzince.pl