Już widać, że TVP1 zainwestowała w “Bodo” sporo pieniędzy - przede wszystkim po scenografii i kostiumach. A jak wiemy serial dopiero się rozkręca.
Eugeniusza Bodo poznajemy w czasach nastoletnich (odrobinę nad tym ubolewam, gdyż chciałabym zobaczyć jak małoletni berbeć wywija na scenie lasso ku uciesze tłumów ;)

Premiera pokazała jedno - Boguś to był gałgan, huncwot i ananas!

Krótki kurs jak zostać gwiazdą:
1. Olewać szkołę w stopniu maksymalnym. Naśmiewanie się z nauczycieli bardzo wskazane;
2. Nie słuchać matki, która planuje dla nas prawniczą karierę;
3. W wieku 16 lat rozpocząć trening alkoholowy. Najlepiej z własnym ojcem;
4. Mieć poczucie rytmu przy jednoczesnym drygu do wyszywania kordonkiem;
5. Dać Niemcowi w gębę;
6. Uciec z domu.

W zasadzie kurs streścił Wam odcinek ;)

Rola Antka Królikowskiego nie jest zła, jednak ja czekam z niecierpliwością na prawdziwego Eugeniusza (Schuchardt).
Gwiazdy odcinka to Mariusz Bonaszewski i piękne piersi Agnieszki Wosińskiej :)
Piotr Żurawski po raz kolejny w roli wyznawcy judaizmu. W zasadzie miałam wrażenie, że Moryc miał dokładnie tę samą stylizację co Romek Sajkowski z Czasu Honoru.

Szczerze mówiąc nie wydarzyło się nic spektakularnego - po szumnych zapowiedziach tradycyjnie spodziewałam się efektu “Wow”
Oczywiście pochwalam klimat, zdjęcia i atmosferę.
Ale czy to będzie hit? Jeszcze nie wiem (chociaż zwiastuję oglądalność powyżej 4 milionów).
Na dobry początek 3 bobry.

Ps. Jak widać z biografii Bodo bezstresowe wychowywanie niekiedy przynosi efekty ;)